Widzisz posty wyszukane dla hasła: Wirusowe choroby kotów
Wiadomość
  uwaga na kiełbasę !!!!

i wiemy już wszystko. Uwaga na kiełbasę, ponieważ  u osób spożywających
kiełbasę ciało kształtuje się na kształt walca.


interesujace!!! jak do tej pory walca nie przypominam :-)

Ponadto okazuje się, że szczepienia na grypę nie są już konieczne -
wystarczy jedynie nie jeść świnek, a wraz z nimi tychże wirusów.


bzdury.
Grype u ludzi wywoluja specyficzne wirusy grypy atakujace
tylko czlowieka! jesli nawet swinia jest chora na grype jest
to "swinska" grypa a nie ludzka, tak jak swinia nie zarazi sie
od czlowieka to po pierwsze, po drugie
zeby wirus grypy wywolal chorobe musi pojawic sie w srodowisku
dla niego korzystnym, w wypadku grypy w drogach oddechowych
i jesli sie go np. zje to na grype sie nie zachoruje, ale jesli sie
go wprowadzi wdychajac wtedy choroba wystapi.
wiec jesli uslyszysz od weterynarza, ze kot ma grype
nie wyprowadzaj kota albo siebie z domu :-))
iwon(k)a

 
  uwaga na kiełbasę !!!!


| i wiemy już wszystko. Uwaga na kiełbasę, ponieważ  u osób spożywających
| kiełbasę ciało kształtuje się na kształt walca.

interesujace!!! jak do tej pory walca nie przypominam :-)

| Ponadto okazuje się, że szczepienia na grypę nie są już konieczne -
| wystarczy jedynie nie jeść świnek, a wraz z nimi tychże wirusów.

bzdury.
Grype u ludzi wywoluja specyficzne wirusy grypy atakujace
tylko czlowieka! jesli nawet swinia jest chora na grype jest
to "swinska" grypa a nie ludzka, tak jak swinia nie zarazi sie
od czlowieka to po pierwsze, po drugie
zeby wirus grypy wywolal chorobe musi pojawic sie w srodowisku
dla niego korzystnym, w wypadku grypy w drogach oddechowych
i jesli sie go np. zje to na grype sie nie zachoruje, ale jesli sie
go wprowadzi wdychajac wtedy choroba wystapi.
wiec jesli uslyszysz od weterynarza, ze kot ma grype
nie wyprowadzaj kota albo siebie z domu :-))
iwon(k)a


A najgorsze  to są choroby którymi mozemy zarazic się od swiń droga płciową :))



--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

  DS 1820

No na przykład Verox nie używa OE. Ja też do newsów nie, zresztą.

źródło. Dowiesz się, co to za wirus. ;-))))


Hamster - aaa... czyli Verox męczy biedne chomiki.
Zwierzątka są traktowane przez program antywirusowy jako wirusy!!!
Teraz już rozumię.... ale to kwalifikuje się do przekazania
Organizacji Ochrony Praw Zwierząt :-)
A tak prawdę powiedziawszy to większość użytkowników
patrząc na taki post pomyśli sobie, że komputer kolegi
Veroxa wygląda jak zawszawiony kot a on sam jako
dyletant nie ma o tym pojącia więc lepiej przy korespondencji
go unikać bo można dostać jakiejś niemiłej choroby.
Pomyślałeś o tym Verox?!!! Jak Cię widzą tak Cię piszą!
Jak do tej pory to niemal wyłącznie Twoje posty na różnych listach
dyskusyjnych są oznaczone taką sygnaturką. Nie powiesz chyba,
że jesteś jedynym użytkownikiem Hamstera na listach?

pozdrawiam

PMW

  DS 1820



 wygląda jak zawszawiony kot a on sam jako dyletant nie ma o tym
 pojącia więc lepiej przy korespondencji go unikać bo można dostać
 jakiejś niemiłej choroby. Pomyślałeś o tym Verox?!!! Jak Cię widzą
 tak Cię piszą! Jak do tej pory to niemal wyłącznie Twoje posty na
 różnych listach dyskusyjnych są oznaczone taką sygnaturką. Nie
 powiesz chyba, że jesteś jedynym użytkownikiem Hamstera na listach?

jakoś nie mogę tego wyczytać :-) Jest natomiast coś takiego:
User-Agent: slrn/0.9.7.1 (Linux)
IMVHO to Verox mając 'wirusa' w sygnaturce bezlitośnie obnaża błędy
Outlooka. A ocenianie go po czymś takim jest błędne-pozory mylą. I
lepiej, żeby ludzie się zorinetowali jakie dziury ma Outlook właśnie na
bazie postów Verox'a, niż na prawdziwym wirusie. A ludzi, którzy używają
Hamstera, jest dosyć sporo; w szczególności są to modemowcy i
Outlookowcy(nazwijmy ich 'oświeceni'). Są nieliczne grupy, gdzie znaczna
większość obecnych ma prawidłowo skonfigurowany czytnik i nie łamie
netykiety na każdym kroku oraz używa różnorodnych czytników(na tej
grupie bardzo nieliczni uzywają czegoś innego niż Outlook, ewentualnie

grozi FUT: pl.news.czytniki Proponuję wizytę na tamtej grupie i
przyjrzenie się, czego tam używają.
 
  HITY- zapominalscy będą na kacu.

odpisał,
| że lubi tylko parówki. Kompletny zator naczyń w mózgu.

Zaraz zaraz - ja chwalilem WYROBY Indykpolu, ale nie planuje kupowac znowu
ich akcji - przy najmniej teraz.
Po pierwsze - wykresy nie wygladaja najlepiej - wedlug mnie
Po drugie - kolejne doniesienia i ptasiej grypie, zachorowanie i niestety
tez zgony ludzi nie wroza dobrze ani Indykpolowi ani innym  wyrobom
drobiarskim. Pamietacie pewnie co bylo przez jakis czas po ogloszeniu fali
choroby wscieklych krow? Ludzie raczej omijali wolowine.


Ale w przypadku drobiu może ludzie w końcu przejrzą na oczy, że cały ten
strach o ptasią grypę to jedna wielka nagonka mediów podsycana przez firmy
farmaceutyczne. Przecież trzeba być idiotą (lub po prostu nic nie wiedzieć o
danych sprawach) żeby panikować z powodu choroby, która póki co nie przenosi
się z ludzi na ludzi, uśmierca kilkadziesiąt osób na świecie w ciągu roku..
przecież więcej ginie na drogach w Polsce w tydzień i co najśmieszniejsze
dla naszej kultury, wirus ginie w 70st. czyli jak ktoś nie przebywa z kurami
od rana do wieczora i nie je surowego mięsa to ma zerowe szanse na
chorobe...a w naszej kulturze chyba nie robi się sałatek z krwistej kury :-)
A ludzie w firmach farmaceutycznych sie śmieją i liczą kasę.. A za następne
5 lat będziemy mieli równie przerażającą grypę kocią, przenoszoną przez
zjedzenie kota na surowo.. :-)

Marcin

  HITY- zapominalscy będą na kacu.

Ale w przypadku drobiu może ludzie w końcu przejrzą na oczy, że cały ten
strach o ptasią grypę to jedna wielka nagonka mediów podsycana przez firmy
farmaceutyczne. Przecież trzeba być idiotą (lub po prostu nic nie wiedzieć
o
danych sprawach) żeby panikować z powodu choroby, która póki co nie
przenosi
się z ludzi na ludzi, uśmierca kilkadziesiąt osób na świecie w ciągu
roku..
przecież więcej ginie na drogach w Polsce w tydzień i co najśmieszniejsze
dla naszej kultury, wirus ginie w 70st. czyli jak ktoś nie przebywa z
kurami
od rana do wieczora i nie je surowego mięsa to ma zerowe szanse na
chorobe...a w naszej kulturze chyba nie robi się sałatek z krwistej kury
:-)
A ludzie w firmach farmaceutycznych sie śmieją i liczą kasę.. A za
następne
5 lat będziemy mieli równie przerażającą grypę kocią, przenoszoną przez
zjedzenie kota na surowo.. :-)


A jesli ta ptasia grypa jest przenoszona droga płciową?
Próbował juz to ktoś zbadać?
Bo wówczas Indykpol nie ma szans na wzrosty.

Lucek

  badania przed zajściem w ciąże
Chciałabym w najbliższym czasie zajść w ciaże przeczytałam w jakimś poradniku że trzeba najpierw zrobic takie badania:
Podstawowa analiza laboratoryjna moczu i krwi.
Badanie poziomów hormonów tarczycy,
Badanie na obecność antygenu Hbs, świadczącego o nosicielstwie wirusa zapalenia wątroby typu B (tzw. żółtaczki ),
Badanie na obecność przeciwciał groźnego wirusa cytomegalii.
Badań na obecność we krwi przeciwciał przeciwko toksoplazmozie - chorobie przenoszonej przez koty domowe, ponieważ jest ona szczególnie groźna dla płodu, a u ludzi i zwierząt najczęściej przebiega bezobjawowo.
wymazy z szyjki macicy ( cytologia i czystość pochwy )
USG narządu rodnego i piersi
podstawowe badania hormonalne określające poziomy hormonów kobiecych.

Nie chce żeby to była wpadka,a skoro mam taką możliwośc to chcialam się przygotować, w zwiazku z tym mam takie pytanie!!
czy któraś z was robiła może takie badania? czy można wykonać je za darmo?i czy to nie jest przesada
  Grzybica
przy grzybicy też jest uczucie swędzenia i/lub pieczenia.
są odmiany świerzbu, którymi czlowiek się może zarazić (sprawdź na google czy u szczurów mogą takie wystąpić)
dla pcheł czlowiek jest żywicielem pośrednim, czyli mogą przez krótki okres czasu na nim przebywać, po czym migrują na jakieś zwierzę. Przenoszą tasiemce psie u psów, kotów i ludzi a zwłaszcza małych dzieci. Roznoszą zarazki chorobotwórcze (dżumy, tularemii, wąglika, riketsje gorączki śródziemnomorskiej i endemicznego duru mysiego) i wirusa białaczki kociej, ale chorobami się nie przejmuj bo raczej małoprawdopodobne jest aby któraś Cię zaatakowała (choroba, nie pchła )
  Seter w schronie w Mysłowicach
Evita,źle mnie zrozumiałaś, ale to moja wina, bo nie do końca wszystko napisałam. Otóż ponad 13 lat temu odszedł za TM mój ukochany seter - Apis, sunia którą mam od prawie 13 lat została przeze mnie znaleziona i opiekuję się nią do teraz - w zdrowiu i w chorobie, 3,5 roku temu przygarnęłam maleńkie 6-tygodniowe kociątko - Lolkę, którą Gaja praktycznie wychowała, a w październiku ubiegłego roku adoptowałam i przywiozłam z Łodzi 9-letniego kota Felicjana,którego ktoś wyrzucił,bo był stary i chory (wirusowe zapalenie jamy ustnej - choroba, którą do końca życia trzeba leczyć). To by było tyle na temat odpowiedzialności. Wydaje mi się, że mam trochę doświadczenia ze zwierzętami, a akurat mój dom jest oazą spokoju.Nawet kłócić to się mogę najwyżej z Lolcią lub Felusiem,nawet z Gajcią nie - bo bidulka nie słyszy.
Skontaktuję sią z Norbertem i zobaczymy co będzie dalej.
  Lisy
wścieklizna atakuje centralny układ nerwowy

Lisie22 -to wiemy. Jednak szczepionka zawiera atenuowane(,,odzjadliwione,,)- ale żywe wirusy wścieklizny.
U ludzi np. żywe atenuowane wirusy polio w szczepionce doustnej są zdolne do wywołania poronnych postaci choroby.
Ciekawi mnnie techniczne rozwiązanie hormonalnej antykoncepcji u lisów. Doustne(dopyszczne? )podanie hormonów daje krótkotrwałą blokadę płodności. Więc jaki jest pomysł?
A swoja drogą : jaki potencjał niewykorzystanych mechanizmów w walce z chorobami tkwi w naszych ulubieńcach nietoperkach! No bo dlaczego wirus wscieklizny zabójczy jest dla człowieka, lisa, psa czy kota, a nie dla nietoperza-toć też ssak???
  Czy mozna zarazić świnkę morską?
A ja wcale nie uważam, że to głupie, wręcz przeciwnie. Nie słyszeliście nigdy o chorobach zwierząt ??? Większość z nich jest taka sama jak u ludzi, a co oznacza, że powodują je te same wirusy czy bakterie. Noie ma osobnych bakterii dla świnek, psów, kotów .... i ludzi. Mój pies ma epilepsje, i diagnoza weta była jasna - choroba powstała w taki sam sposób jak powstaje u czowieka i ma takie same objawy - uczyłam sie na temat chorób ludzkih, swoje na praktykach widziałam ( atak epilepsji u człowiek niestety też) no a jak zobaczyłam ataki mojej suni to dopiero sobie uświadomiłam, że zwierzęta nie są nie wiem jak zdrowe tylko my tego poprostu nie dostrzegamy lub nie chcemy dostrzegać.

Ostatnio ja zaczełam kichać. Nie kichałam na świnki, nie przytulałam, nie całowałam. Jak tylko mogłam unikałam kontaktu i przestrzegałam zasad. Co zauważyłam po tygodniu mojego kicania? Mi kichanie przeszło - no właśne, przeszło na obie moje prośki :/
Wirus to wirus niestety ;/
  ospa
na chorobach wirusowych swinek akurat sie nie znam. Jednak herpeswirus, ktory powoduje ospe jest wirusem wielogatunkowym - moze zarazic psa (bardzo mlode szczenieta) i koty - choroby powodowane przez herpeswirusa u zwierzat wygladem nijak maja sie do ospy i moga sie tragicznie skonczyc.
Czyli ogolnie rzecz biorac - nie odpowiem na pytanie ze 100% pewnoscia, jednak zalecalabym ostroznosc.
  Kupuje spaniela
te pieski beda mialy zrobione wszystkie badańia więc nie będzie to kot w worku

Jakie badania???
Badania,o których pisałam dotyczą rodziców szcznięcia - i za wyjątkiem badań genetycznych robionych z próbek krwi - robione są,gdy pies skończy 18 miesięcy,więc o przebadaniu szczeniąt w tym przypadku nie ma mowy.Co najwyżej może je obejrzec wet,czy w danej chwili nie wykazują oznak choroby wirusowej - i tyle ....

Przykro mi to pisać,ale dajesz sobie wmawiać bzdury tym pseudohodowcom (oni są w tym baaardzo dobrzy)....

Pies niby-rasowy bez udokumentowanego pochodzenia ZAWSZE jest kotem w worku.
I to,że jak dorośnie może mało przypominać daną rasę jest najmniejszym problemem....

Bardzxo proszę - poczytaj sobie na forum http://www.spaniele.pl dział "kupujemy szczenię" ....
  Choroba, uczulenie na lek, zapalenie nerwu? DO FACHOWCÓW
Jeśli Ciebie boli i podobnie bolało męża, to może jakiś wirus? Albo bakteria? Albo inna choroba zakaźna? Albo totalny brak odporności organizmu objawiajacy sie właśnie w taki sposób? Może brak jakiegoś składnika w organiźmie?
Nie jestem dentystą, ale może trzeba by pobrać jakiś wycinek, nie wiem, może spróbować przebadać ślinę, może jakiś kawałek tej miazgi albo innego mięska. Albo coś z zęba pobrać albo z okolic wyciąć. Może coś wyjdzie i da sie zrobić autoszczepionkę? Albo odpowiednio dobrać antybiotyki? A może masz alergię sama na siebie? A może coś, co jest w domu Wam szkodzi? Pies albo kot mogli coś przytargać. Toksoplazmoza? Choroba "po Czarnobylu"? Powinni Cie położyć na chirurgii szczękowej i zrobić gruntowne badania, weź skierowanie od rodzinnego, pójdź do nich i nie daj się spławić dopóki czegoś nie znajdą, a Ty wyjdziesz bez bólu zębów. A może jakiś instytut immunologiczny jest w Polsce i być może jest to ich działka. Nie wiem, zupełnie nie siedze w temacie. Ale zbliża się lato, urlopy i dobrze by było, żeby to tej pory coś się wyjaśniło, żebyś mogła spokojnie po górach pochodzić, albo na plaży się pobyczyć.
Apo, z głębi serca Ci współczuję, żałuję, że nie jestem lekarzem, nie popuściłabym, dopóki bym czegoś nie znalazła. Daj znać, co u Ciebie. A może jutro bedzie lepiej?
  Ptasia Grypa
Ponoć jakieś mądre ludzie wymyślili ino szczepionkę na ptasią grypę, tylko cholera po co skoro owa szczepionka i tak do Polski nie dotrze, a nawet jakby to na pewno wszystkie możliwe dawki ssą już zarezerwowane dla "bli??niaczych kaczuszek" i spółki, ale nie o to , nie o to, nie o to! Przed chorobą się i tak nie uchronimy, a to dlatego, że szczepionka jest zabezpieczeniem na wirus H5N1, a nie na szczep tego wirusa, który dopiero zmutuje z grypą ludzką i zacznie przenosić się z człowieka na człowieka! A przecież już wykryto chorego na pg kota w Niemczech, ów kot musiał zarazić się tym syfem od jakiejś poczciwej, szarej myszki, która z głodu zaczęła rąbać ptasie odchody... I po co to wszystko? Jeśli wirus zmutuje na wykrycie odpowiednich przeciwciał potrzebne będą trzy miesiące, a kto wie ile w tym czasie może zginąć takich zdechlaków jak ja!

Ptasia grypa, POLSAT (podaruj ptakom grypę) - Złłoooooooooooo!
Podaruj dzieciom ptaki!
  prawda i mity na temat sexu
Idą dwa koty przez pustynię. Mija godzina, dwie, trzy i nagle jeden mówi:
-Ty stary, nie ogarniam tej kuwety.


Czy czasami nie odwiedzasz lubelskich uczelni???

A ja na religii usłyszałam, że prezerwatywa jest zrobiona z takiej mikrosiateczki, oraz że plemniki i wirus HIV przenikają przez dziurki w tej siateczce i prezerwatywa wcale nie chroni, ani przed ciążą, ani przed chorobami wenerycznymi...
  MAJOWE MAMY 2005 r....gdzie sie podziałyście??????????
Toxoplazmoza to choroba odzwierzeca, co oznacza ze zarazic sie nia mozna od zwierzatek, najczesciej od kotow choc to mocno przesadzone, bo malo ktory kot nosi wirus toxoplazmozy. Taki "wiejski" kotek, ktory lapie myszki to mozliwe ale domowy czysty kotek - niemozliwe!!!
Najczesciej natomiast pratki toxo mozna spotkac w surowym niedogotowanym miesie, trzeba myc dokladnie rece po dotykaniu surowego miesa!!!
A badanie to robi sie w I trymestrze bo wtedy mozna wziac jakic nieszkodliwy antybiotyk i zapowiec tragedii, a mozna nawet stracic dzieciatko przez to paskudztwo nie mowiac juz o wadach rozwojowych. Dlatego tak wazna jest higiena...
  Majowe kwiatki
ważna informacja


Pomocny jest natomiast test na obecność PARWOWIRUSA w kale, przeznaczony dla PSÓW. Ze względu na duże podobieństwo parwowirusów psich do tych wywołujących panleukopenię – wyniki są zazwyczaj miarodajne. Należy jednak pamiętać, że wirus pojawia się w kale dopiero po jakimś czasie, dlatego negatywny wynik testu NIE WYKLUCZA panleukopenii.

Od niedawna istnieją również testy wykrywające wirusa panleukopenii w kale, przeznaczone już specjalnie dla kotów. Podobnie jak przy testach pscich (na parwo) - wynik negatywny nie wyklucza choroby, natomiast pozytywny - potwierdza ją w 100%.

OBRAZ SEKCYJNY - wykonanie sekcji pomaga potwierdzić chorobę post mortem, co ma znaczenie przy braniu kolejnego kota.
  ABC kocich chorób
zalatany z forum miau.pl

Postaram się tu opisać ważniejsze kocie choroby. Od pewnego czasu kilka osób mnie o to prosiło, więc w końcu spróbuję, ale tempo nie bedzie zabójcze Smile
Omówiono już:
- panleukopenię
- zakaźne zapalenie otrzewnej (FIP)
- białaczkę (FeLV)
- zakażenie kocim wirusem niedoboru immunologicznego (FIV)
- wyniki morfologii i biochemii krwi psa i kota
- zakażenie wirusem syncytialnym (FeSFV)
- koci katar
- program szczepień kota
- odrobaczanie kotów
- najważniejsze pasożyty wewnętrzne kotów
- najważniejsze pasożyty zewnętrzne kotów
- postępowanie w nagłych przypadkach
- grzybice powierzchowne skóry u kotów
- nadczynność tarczycy u kotów
- wrzód eozynofilowy, płytka eozynofilowa i ziarniniak eozynofilowy
- syndrom urologiczny kotów (SUK)
  Czy macie w domu jakieś zwierzęta?
Ja mam kotkę Fridzę (od aktorki Fridy - tak to jest, gdy się ma siostrę filmoznawcę :D). To zwierze to nam dopiero robi niespodzianki.

Parę lat temu zostawiliśmy ją u znajomych poza miastem na dwa tygodnie (wakacje ...) i uciekła. Wróciła po (!) 5 miesiącach - w grudniu! Miała wirusowe zapalenie otrzewnej typu B z wodobrzuszem (choroba w stu procentach śmiertelna dla kotów). Operowali ją - miała spać do rana, ale od razu się obudziła. Wyzdrowiała po kilku dniach i żyje do dziś.

W tym roku jak były mrozy po -20-30st.C też wyszła - na dwa tygodnie! Ostatnio nie było jej przez pięć dni i przyczołgała się do domu - wczoraj miała ściągane szwy (cała noga szyta), a drugą łapkę będzie miała jeszcze przez miesiąc w gipsie :| - kość jest zmiażdżona i złamana na 4 części. Najprawdopodobniej przejechał ją samochód. Jednak pan doktor mówi, że to są pospolite przypadki i złamaniem się nie przejmuje :)
  Czy macie w domu jakieś zwierzęta?
Miała wirusowe zapalenie otrzewnej typu B z wodobrzuszem (choroba w stu procentach śmiertelna dla kotów). Operowali ją - miała spać do rana, ale od razu się obudziła. Wyzdrowiała po kilku dniach i żyje do dziś.


Twoja kotka była prawdopodobnie w wieku poniżej czwartego roku życia, bo to w tej grupie właśnie najczęściej obserwuje się ataki tego wirusa.
Można przypuszczać, że przeżyła dzięki intensywnej terapii, którą przeszła i oczywiście jej dobra kondycja i duża odporność mają tu też wielkie znaczenie.
Skoro masz kotkę, która często wyrusza na wędrówkę, możesz poradzić się weterynarza w calu zaszczepienia jej na wszelkie ewentualności , bo prawdopodobnie jeszcze nie raz gdzieś zniknie (taka już kocia natura), ale wtedy ryzyko zarażenia się innymi chorobami znacznie się zmniejszy.

No i lepiej chyba trafić nie mogła, bo widzę, że opiekę ma należytą co mnie niezmiernie cieszy.
Życzę jak najmniej zmartwień i szybkiego wykurowania się Fredzi.

Pozdrawiam
  Czy macie w domu jakieś zwierzęta?
Twoja kotka była prawdopodobnie w wieku poniżej czwartego roku życia, bo to w tej grupie właśnie najczęściej obserwuje się ataki tego wirusa.


Nadal jest - ma 3 latka :)

Skoro masz kotkę, która często wyrusza na wędrówkę, możesz poradzić się weterynarza w calu zaszczepienia jej na wszelkie ewentualności , bo prawdopodobnie jeszcze nie raz gdzieś zniknie (taka już kocia natura), ale wtedy ryzyko zarażenia się innymi chorobami znacznie się zmniejszy.


Jest regularnie szczepiona :D.

Fredzi

Fridzi - to od Fridy :D
  Przegląd prasy
Korea Płd./ Wirus ptasiej grypy u kota
PAP
2008-07-29
29.7.Seul (PAP/AFP) - U martwego kota w Korei Południowej wykryto wirusa ptasiej grypy - poinformowały we wtorek południowokoreańskie służby sanitarne. Jak sprecyzowano, to pierwszy w tym kraju przypadek wystąpienia wirusa H5N1 u ssaka.
To także pierwsza kocia ofiara ptasiej grypy od ostatniego zarejestrowanego przypadku w Tajlandii w 1996 roku.

Według władz ryzyko zarażenia ludzi jest znikome.

Zdechły kot został znaleziony w kwietniu w mieście Gimje, ok. 250 km na południe od Seulu. Zwierzę prawdopodobnie zjadło chorego ptaka albo miało bliski kontakt z zarażonymi kurczętami lub kaczkami - poinformowano.

Okolice Gimje to jeden z pierwszych regionów dotkniętych ostatnią falą zachorowań na ptasią grypę w kwietniu. Ogniska choroby odkryto od tego czasu w sześciu z dziewięciu prowincji kraju, mimo zarządzonych akcji masowego uboju drobiu.

Od końca 2003 roku wirus H5N1 zabił ponad 240 ludzi. W Korei Płd. nie odnotowano przypadku zachorowania człowieka.

źródło
  Kwarantanna szczeniaka
Ncurses, np parwowiroza, dla szczeniaka ciężka choroba - bardzo często kończy się śmiercią. Niektórzy zalecają nawet, aby nie wchodzić w butach do pomieszczeń gdzie przebywa szczeniaczek.
cyt:
"Doktor Wojciech Czerwiecki jest jednym z kilkudziesięciu lekarzy weterynarii w Polsce, którzy mają tytuł specjalisty chorób psów i kotów. To entuzjasta swego zawodu. Odpowiada na listy związane ze zdrowiem i pielęgnacją oraz zachowaniami zwierząt."

"Podczas kwarantanny szczeniak nie powinien kontaktować się ze światem zewnętrznym. Pieska zabiera się z hodowli w wieku 7-8 tygodni, do 12-14 tygodnia życia powinien przebywać wyłącznie w domu. Szczenię rodzi się z zapasem przeciwciał, które pochodzą z łona matki, następnie otrzymuje je od niej przez pierwsze dwa dni życia wraz z pokarmem. Te przeciwciała krążąc po organizmie chronią go przed chorobami zakaźnymi (głównie nosówką i parwowirozą) do 12. tygodnia życia. Zdarza się jednak, że ilość przeciwciał jest niewystarczająca do ochrony psiego oseska. Dlatego lekarze weterynarii pierwsze szczepienie szczeniaków wykonują jeszcze w hodowli przed zabraniem ich od matki, czyli w 6. tygodniu życia. Drugie szczepienie lekarz wykonuje w wieku 8 - 9 tygodni. Ostatnie szczepienie wykonujemy w wieku 3 miesięcy, gdy zanikają przeciwciała pochodzące od matki. Szczepienie przeciwko wirusowym chorobom zakaźnym, jak również przeciwko wściekliźnie, powtarza się co rok przez całe życie psa".
źródło: www.cztery-lapy.pl
  Znów człowiek sprawcą zagłady plejstoceńskiej megafauny
Ja słyszałem że MegaFaune wybiły wirusy które przedostały sie z ludzi na zwierzęta i to one doprowadziły do ich zagłady !!!!!!!!!
Od kogo słyszałeś? Czy słonie, koty itp. masowo chorują na ludzkie choroby wirusowe? Przeskoki wirusów między gatunkami nie są takie częste i raczej w drugą stronę (np. małpi SIV z trudem przeskoczył na ludzi - HIV - którzy jedli mięso szympansów). Ale szympansy i ludzie są blisko spokrewnieni. Jaki wirus i jak mógł przeskoczyć z niezbyt dużej populacji ludzi równocześnie na wiele gatunków dużych ssaków (które przecież ludzi nie jadły)? Czy ktoś wykrył go w szczątkach megafauny lub wykazał objawy "odczłowieczej" choroby pojawiające się masowo u ostatnich wielkich ssaków?
  Dla Tych, ktorzy kochaja kotki:)
kot_kreskowy, a miałaś już wcześniej jakiegoś kota? Bo w większości przypadków właściciele kotów uodparniają się na tę chorobę. Ja musiałam oddać swoję kotkę, ale to z powodu rozwijającej się alergii Roberta na koty (kiedyś nie reagował na koty, ale niestety to się zmieniło ), ale robiłam testy na toksoplazmozę i lekarz stwierdził że jeśli wynik byłby pozytywny to też dobrze bo oznacza to że miałąm już do czynienia z tym wirusem i jestem odporna, za to inny ginekolog stwierdził, że badania trzeba powtórzyć, ale już na niego nie natrafiłam, więc zostało tak jak jest.
  Ptasia grypa w Polsce, czyli dlaczego kaczki nie umierają...
Czytałem gdzieś notkę o możliwej genetycznej podatności na wirusa ptasiej grypy - podawano tam jako argument rozkład zarażeń -> w ramach rodzin, przy podobnych warunkach panujących w okolicznych gospodarstwach. Niestety temat wygasł, nie dokopałem się niczego więcej.

Ale takie życie, kiedyś gospodarkę światową napędzały wojny, teraz o prawdziwą wojenkę trudno, to szaleją wirtualne epidemie. Chyba jest to jednak jakiś postęp.


to nie jest wirtualny problem. to może być niezła hekatomba, ale nie dla ludzi, przynajmniej nie bezposrednio. akurat wspomniałem o tym problemie we wstepniaku. Wszyscy sie podniecaja przypadkami smiertelnymi wśród ludzi, ale ta choroba dotyczy ptaków. i może nieźle zamieszać w ekosystemie, bo w afryce nikt sie tym nie bedzie przejmował a ptaki co roku migrują.
Dam wam obrazowy przyklad: rynek w Krakowie. wystarczy kilka przypadkow ptasiej grypy w okolicy, a ktos załatwi sprawę golebi. W starciu, wpływy z turystyki-golebie, bedzie jeden werdykt. mogę się załozyć, że bedzie rzeźnia. A dzisiaj juz znaleźli padłego labędzia w tamtej okolicy.
kolejna sprawa, coraz głosniej o zarażeniach zwierząt wirusem H5N1. kilka kotow i mamy masowa panike i pozbywanie sie zwierzaków z domów w polowie europy, u nas też. a im więcej bezdomnych zwierzaków, tym większe prawdopodobieństwo ich zarażania i wieksza panika na widok padliny.
Myslacych ludzi jest niewielu, bezmyslnych krzykaczy, którzy popchna ludzi do wybicia zwierząt tysiące.
  Romekkot i dylematy żywieniowe
Bardzo polecam - ja akurat na wzmocnienie i poprawe apetytu podawałam ale ma tez działanie przeciwbiegunkowe, poprawia flore jelitową i proces trawienia

http://animalia.pl/produk...yk_Provita.html

z opisu działania " Preparat ten jest polecany w przypadkach zaburzeń apetytu i przemiany materii, w tym spowodowanych stresem, zmianą pożywienia czy przebytymi chorobami. Jest też polecany w profilaktyce przeciwbiegunkowej. Można go również stosować jako środek wspomagający leczenie biegunek różnego tła (wirusowych, bakteryjnych, spowodowanych terapią antybiotykową). Ma też sprawdzone działanie profilaktyczne u młodych zwierząt."

chyba o to chodzi prawda?
Koty miaucza bo tak się z nami komunikują, niekoniecznie coś chcą czy je boli...
  Szczepienia
Na choroby zakaźne, u nas wet dawal taka dwuskladnikowa. W przyszlym roku to samo, z potem mzoesz juz co 2 lata. Rabisin co roku.
Szczepienia możemy podzielić na obowiązkowe i nieobowiązkowe (dodatkowe). Z mocy prawa właściciel psa ma obowiązek corocznego szczepienia przeciwko wściekliźnie, bardzo groźnej chorobie wirusem, niebezpiecznej również dla nas, ludzi, dlatego tak ważne jest pamiętanie o szczepieniu. Choroba ta przenosi się przez kontakt z chorym zwierzęciem; zazwyczaj jest to pokąsanie przez wściekłego lisa (największy rezerwuar wścieklizny w Polsce), kota, psa itp.

Do szczepień nieobowiązkowych (również bardzo ważnych dla zdrowia psa), należą przede wszystkim szczepienia przeciwko: nosówce, parwowirozie, chorobie Rubartha (tzw. szczepienia zasadnicze), jak też przeciwko leptospirozie, parainfluenzie, koronawirozie (tzw.szczepienia dodatkowe).


Ale dodatkowe tez bym na Twoim miejscu zaszczepila.
http://www.cztery-lapy.pl...article&sid=431
http://wetdoktor.pl/index...&do_pdf=1&id=34
  Lisy
Od weta wiem,że szczepionka podawana psom i kotom działa tylko na zdrowy,silny organizm nie obarczony żadnymi chorobami,infekcjami - u lisów powinno być podobnie,może to zależy jeszcze os rodzaju szczepionki,ale tego nie wiem.
Jeśli jest tak iz tylko zdrowe i silne osobniki uodporniają sie na wściekliznę to by znaczyło że większość lisów jest zdrowych a to się kłóci z przegęszczeniem populacji.
Co do bezobjawowej wścieklizny i umieraniu w norach to jest to jak najbardziej możliwe,ale taki przebieg choroby występuje tylko u ok.20% zarażonych zwierząt - u 80% występuje forma wścieklizny z agresją i szwendaniem sie bez celu.
Poza tym zwłoki padłych zwierząt też są zagrożeniem,wirus utrzymuje się jeszcze przez tydzień.
  Swinska grypa
Zresztą załóżmy teoretycznie że hiszpanka nie miała miejsca. Czy ludzie umieraliby w wyniku jej powikłań?
Jaki z tego nasuwa się wniosek?


No Ty mnie chyba nie zrozumiesz...
Owszem, jeśli nie byłoby hiszpanki, nie byłoby powikłań...ale do czego ja dążę to to, że nie umiera się od samego zarażenia wirusem (jak myśli wiele milionów ludzi, dlatego też powstaje panika), tylko w skutek jego powikłań, które występują, gdy nie zostaje podjęte leczenie, tudzież nosiciel jest organizmem skrajnie słabym. Na powikłania hiszpanki by się nie umierało w takim stopniu, jeśli ludzie dostawaliby antybiotyki (co działo się już w latach 50tych) Cały czas chodzi mi o to, aby uświadomić ludzi, że jeśli otrzymają opiekę medyczną, to praktycznie nic im nie grozi (wyłączając te słabsze osobniki, o których pisałam już parę postów wyżej). Więc mi tutaj nie wyskakuj z Jasiem i jego płucami, bo odwracasz kota ogonem i wykorzystujesz jedynie fragment mojej wypowiedzi

Nie chodzi mi o profilaktyczne szczepienia, bo osobiście jestem ich przeciwniczką, a to z tego powodu, który sam podałeś, czyli "uodpornianie" się wirusów na szczepionkę, inaczej mówiąc, mutowanie. Chodzi o to, że wystarczy zapewnić ludziom hospitalizację, często składającą się po prostu z antybiotyku i izolatki, żeby wirus się nie rozprzestrzeniał.

A co do pandemii- pandemia to nie jest epidemia śmierci obejmująca rozległe obszary, a tylko epidemia wirusa, bakterii, choroby zakaźnej. Pandemia charakteryzuje się wysokim ryzykiem zarażenia i rozprzestrzenienia, a nie zgonu. To też warto pamiętać. A że większości od razu kojarzy się z najgorszym, to już inna sprawa.
  1
Zakaźne zapalenie otrzewnej kotów (ZZOK) (łac. Peritonitis infectiosa felinum; ang. Feline infectious peritonitis - FIP) - to postępująca, wyniszczająca, śmiertelna, wirusowa choroba kotów.

to atakuje wszystkie tkanki i je "rozwala", ciało niszczy się od środka biedactwo teraz ma nabrzmiały brzuszek (ponieważ ma "nieszczelną" otrzewną i ten płyn jest w całej jamie brzusznej, dziś jej weterynarz trochę go "odlał" wkłuwając się strzykawką w brzuch...), gorączkę którą zbija zastrzyk co 2 dni (po tych 2 dniach wraca), i nic tylko leży, wegetuje
a ona ma ze 4 miesiace chyba maleństwo.
no i podobno wyniki są jednoznaczne i jest w takim stadium że może kilka tyg ma przed sobą
a jest tak pięknym, kochanym i mądrym kotkiem
  :: Poczekalnia ::
jak pisalam wyzej, wstepnie planuje rozpoczecie staran za ok. rok
chcialabym m.in. wczesniej zrobic badania na toxo, ureaplame, mykoplazme, cytomegalie i chlamydie (wczesniej zrobie napad na bank chyba )
jakis kompromis mi potrzebny bo - z jednej strony, zeby ..tfu..tfu..odukac.. zdazyc wyleczyc, z drugiej zeby nie byly nieaktualne i za chwilke powtorka (bo mnie na to nie stac)
nie wiem kiedy zrobic, co radzicie??


zu_a jeśli chodzi o toxo, to myślę, że nie ma przeciwskazań żebyś zrobiła teraz, oczywiście jesli nie masz w domu kota, który biega po podwórku. Cytomegalia jest wirusem, który pozostaje w organiżmie (przynajmniej z klasy M tylko przez krótki okres) A właśnie najlepiej jakbyś zrobiłą z klasy M,bo to ona odpowiada za to, czy jesteś w trakcie zakażenia, czy nie. Klasa G świadczy o przebytej chorobie. O reszcie i nie powie, bo nie chcę wymyślać.Pozdrawiam
  Formalne powitanie po raz drugi:) I.. martwiąca sprawa?
Dziś Amalka była u nowego weta w fajnej, jak się okazało, klinice. Panie wetki super dokładne, samo badanie trwało jakieś prawie pół h, do tego dokładne wywiady, wywody itp. W zasadzie umówione byłyśmy do weta okulisty podobno bardzo dobrego, ale nie zdążyłam. Potwierdziła się teza, że Amalia wolna jest od wszelkich chorób o znanych objawach. No właśnie problem w tym, że zaczynam wierzyć, że mam kota z kosmosu, bo nikt go nie umie zdiagnozować Trochę nabrałam dystansu do tego wszystkiego, sumienie mam czyste, bo robię wszystko co w mojej mocy. A co będzie dalej - to się okaże... Dostała antybiotyk atecortin na oczka i na odporność scanomune - za tydzień kontrola.
Poza tym kobitka mnie zmartwiła bo powiedziała, że będzie chciała ją sobie wziąć na obserwację jeśli nic się nie okaże - nie dam chyba kici no way

P.S. Co do kocich chorób: słyszałam niedawno, że koci katar podobno ma prawie każdy kot, tyle, że nie zawsze przebiega on w pełni objawowo i nie zawsze się rozwija w pełni - na ogół wywołanie objawów jest związane z potęgowaniem się, aktywowaniem wirusa poprzez chwilowy np spadek odporności i załapnie jakiejś infekcji bakteryjnej - co Wy na to? to w takim razie po co szczepienia przeciw temu? żeby minimalizować skutki, objawy tak jak w ludzkiej grypie? (nie musi zapobiec ale może zmniejszyć dolegliwości)?
  "Ptasia Grypa"
a ja mimo wszystko wolę zrobić panikę niż żałować.

wybiegi są codziennie sprzątane bo inaczej ptaki przylatują i grzebią w tym co konie zostawią.

przy wejściu do stajni będzie mata odkażająca jeszcze w tym tygodniu.

jak to okreslił mój wet - jak sie koń zarazi, to już tylko do odstrzału

a moze sie zarazić koń, krowa, pies, kot i ptaki. i ludzie.

a w jakimś schronisku znaleźli 4 koty zarazone wirusem ale BEZ OBJAWÓW. choroba zrobiła na nich zero wrażenia. robili rutynowe badania bo im łabędź(łabądź?) padł na ptasią grypę, zbadali wszystko i te 4 koty miały obecnośc wirusa a nie chorowały

o siebie sie nie boję... bardziej o konie

a w niedzielę znalazłam martwego szpaka na trawniku przed blokiem jak zadzwoniłam do PiSu (państwowego Inspektoratu Sanitarnego) to pan wpadł w lekką panikę
i w końcu chyba straż miejska przyjechała go sprzątnąć...
  Wlazł kotek na płotek ...
Mam bardzo ważne pytanie. Czy któraś z was spotkała sie może kiedyś z kocią białaczką? Wiem co to za choroba, mam na jej temat wszelkie informacje ale interesuje mnie to czy spotkałyście się z tą chorobą, może czyjś kotek na to chorował. Chodzi mi konkretnie o przeżywalność. Wiem że jest nieuleczalna i że można jedynie wzmacniać lekami odporność kota, podawać antybiotyki, witaminy różne preparaty itp.Chciała bym się dowiedzieć ile czasu taki kotek, który zachorował przeżył od czasu ujawnienia się wirusa.
Chodzi o kotkę mojej szwagierki. Jest już staruszką, ma 16 lat. jutro będą wyniki czy to na pewno białaczka, a niestety, wszystko na to wskazuje. Chciałabym jakoś móc pocieszyć szwagierkę bo jest załamana. Strasznie kocha swoje kotki i nie wyobraża sobie tego że mogło by zabraknąć Kokusi albo Gwendy
  Wlazł kotek na płotek ...
Kukunia, na forum miau (byłe rokcafe) są osoby, które miały styczność z kocią białączką. Weź pod uwagę, że u 35-40% kotów w ciągu 4-6 miesięcy układ odpornościowy zabija wszystkie wirusy. Nie wiemy jednak na jakim etapie choroby jest kotka twojej szwagierki, trzeba jednak wziąść pod uwagę jej wiek. U ok. 25-30% kotów, których organizm nie pokonał całkowicie wirusa, może dojść do ponownego jego ataku w sytuacji silnego stresu i osłabienia odporności. Czyli starszego kota warto dokładniej obserwować i dbać o jego zdrowie. Poza tym testy w przypadku wyniku pozytywnego nie dają 100% pewności.
Czytałas Mój kot jest FeLV dodatni - co dalej?
  Szumiąca Knieja zaprasza...
Oj żeby nie było, że robijamy zajęczą rodzinę.
Może wiadomości , które przekażę pomogą komus kto napotka na swej drodze zajączki. Od początku. Zające nie mają nor , choć ludzie często tak myślą) . Zajęczyca rodzi młode w tzw "kotlinkach". Są to zwykłe zaglębienia terenu nawet niespecjalnie przygotowywane. Opieka matki ogranicza się do jednorazowego karmienia (raz na dobę). Zajęczyca ma tłuste bardzo pożywne mleko. W ciągu dnia zajączki pozostają same w kotlince. Okres laktacji i karmienia u zająca wynosi około trzech tygodni. Po tym czasie małe zaczynają samodzielne życie. Przeżywalność młodych zajączków jest bardzo niska, ponieważ są bardzo wrażliwe na przeróżne choroby szczególnie wirusowe. Zagrożeniem są dla nich również lisy, jenoty, psy, koty oraz ptaki drapieżne. Jedyną formą ich obrony jest znieruchomienie i udawanie , że nie żyją. Po drugie doskonale kamuflujące futro i brak zapachu. Jednak mimo to niewiele młodych zajęcy dożywa do wieku dorosłego.
Napotykając takie zajączki jak te, które my znaleźliśmy, nie należy ich brać do domu w celu wychowania, bo to się nie uda. Zające mają tak silnie genetycznie zakodowany strach, że w niewoli nie dają się wychować. Acha no i takie właśnie zajączki to nie są zagubione przez matkę dzieci tylko zgodnie z naturą zaczynające samodzielne życie zwierzęta. Nie należy ich dotykać ale obejrzeć można

A my tu koło naszego domu mamy swojego stałego zająca odkąd mieszkamy. To znaczy pewnie już jego dzieci w tej chwili. A i jeszcze jedno zające to zwierzęta samotne i nie lubią towarzystwa (w swoim gatunku też)
  Kotki, koteczki
Zuzanno masz sliczne malenstwa!!!
niech zdrowo rosną!
takie malutkie są cudniaste, a wieksze jeszcze bardziej

a jeszcze a propo chorób odzwierzęcych, dokladniej odkocięcych.
No cóż, moja babcia cały czas mnie straszy, że przez to, że tyle czasu spędzałam z kotami jak byłam mała [zwykłymi dachowcami piwnicznymi], to moje dzieci urodzą sie z wadami wzroku

'no bo sąsiadka miała córkę i ona urodziła dziecko z poważną wadą wzroku i powiedzieli jej, że to przez koty...'
co o tym myslicie?
co by bylo/jest za to odpowiedzialne? jaki wirus, bakteria?
no i czy to możliwe?
zawsze mnie ciekawiło ile w tym moze byc prawdy.
  MARCÓWECZKI 2006
Toxo wcale nie jest takie zaraźliwe! To jest pasożyt a nie wirus i naprawdę trzeba się postarać, żeby się zarazić. Ja mam kota w domu, Teściowie mają 2 (mieszkałam z nimi przez rok), a jak bylam mała to zawsze miętosiłam jakiegoś kota wiejskiego (o higienie nie było mowy, a te koty na pewno jadly myszy). Robiłam badania na toxo i wyszło, że nigdy na to nie chorowałam.
Równie dobrze możnaby ograniczyć kontakty z domami gdzie kupują surowe mięso albo warzywa ubrudzone ziemią! Toxo znajduje się w odchodach kota, czyli również w zanieczyszczonej tymi odchodami glebie i w surowym mięsie. I to naprawdę nie fruwa, tylko trzeba to zjeść.
Jeśli chodzi o ptasia grypę, to jest to strasznie rozdmuchane w mediach (pewnie ktoś ma na tym zarobek). Zauważcie, że w Chinach zmarło na to tylko 70 osób, a ile tam jest ludzi. Są dużo groźniejsze choroby. Teraz w Polsce mamy epidemię miażdzycy i nadciśnienia i jakoś nikt tego w mediach nie rozdmuchuje. Zwykła grypa tez jest groźniejsza, bo w samej Polsce więcej ludzi na nią umiera niź w Chinach umarło na ptasią.
  WRZEŚNIÓWECZKI / PAŹDZIERNICZKI 2008
Czesc
Wiecie, tak mi dobrze w domu, ze czasami nawet w ogole nie odpalam komputera. Teraz siedze w kuchni, a moja polowa gotuje kolacje
Wlasnie, Zafira, moj kot je Frieskies, zaraz polecialam sprawdzic, jest pod szyldem Puriny....powiem szczerze, ze mi juz przeszlo szalenstwo z dobrymi karmami. To bylo ok, jak mieszkalam w bloku i koty nie wychodzily na dwor. A potem sie przeprowadzilam do domku i szlag trafial kolejne koty wszystkie znikaly, oprocz jednego, ktorego musialam uspic w koncu, bo zlapal AIDS kociego. Jak taki kot wychodzi na noc, nie wiem, gdzie sie wloczy, czasami przychodzi poraniony i cale moje dbanie o niego idzie w diably (tak wlasnie ten biedak zlapal smiertelna infekcje). Zostal mi jeden kotek, ma juz prawie 8 lat i w domu dostaje tylko sucha karme, a swieze mieso sam sobie lapie.... Moze to nie jest takie zle. Tylko pilnuje odrobaczania. Ostatnio tez wrocil z rana na lapie i nie obylo sie bez weta i antybiotyku. Wet powiedzial, ze moge ewentualnie zrobic test z krwi na 3 wirusowe choroby zakazne kocie (tzn kotu zrobic ten test), bo boje sie, ze moze tez cos zalapal. Ale w sumie nie wiem, czy robic, skoro i tak nie ma na to lekarstwa
Wlasciwie, to skoro tyle tutaj mamy kotow na watku, to czemu mamy o kotach nie pisac? Ile mozna o tej ciazy....
U nas teraz nic sie nie dzieje, wydaje mi sie, ze to dziecko w koncu czasami odpoczywa sobie, wtedy nie czuje ruchow, a potem czuje dosc wyrazne, ale niebolesne w zaden sposob (na razie nie ma sily, zeby porzadnie kopnac). Za to dzisiaj kaszlnelam na lezaco - ooooo, to poczulam caly aparat wiezadlowy macicy. Musze pilnowac, zeby sie skulic, jak chce kaszlnac. Mieso na grila mamy w lodowce, tylko czekamy na lepsza pogode
  Koty
Mozesz przynieść ale niekoniecznie. Gdyby wszyscy się obawiali to nikt by nie pomagał bezdomniaczkom.
Dziewczyny z fundacji mają pod opieką kilknascie, czasami kilkadziesiąt kotow i od czasu do czasu jakaś choroba się pojawia, jednak wirusy zawsze są najgroźniejsze dla mlodych, malych kociąt albo dlka zwierząt starych czy schorowanych. Zaszczepione zwierzęta mają większe szanse na to, że nie zachorują.
Choroby wirusowe można też przynieść z lecznicy, ostatnio był przypadek gdzie w przychodni i hotelu dla zwierząt panowała panleuko i kalciwiroza.

Ja ze względu na operacje i chorobę Zuzi, nie mogłam jej zaszczepić i na razie tego nie zrobię.
Poza tym muszę uważać, bo włokniakomięsak pojawia sie czasem jako skutek uboczny szczepienia.
Moje koty też są niewychodzące ale jakoś nie obawiam się zarażenia ich przez to, że dokarmiam dziczki.
  koci katar
Dziękuję za tak obszerne wyjaśnienia i zrozumienie. Moje wszystkie koty są pod opieką weterynarza - specjalisty chorób psów i kotów. Obecnie otrzymują antybiotyki - zróżnicowane w stosunku do zaawansowania choroby. Dwa z nich dostają bardzo silny antybiotyk - Biotraxon. Pomimo to objawy chorobowe ustępują bardzo powoli. Taki stan trwa ok. 1,5 tygodnia. Jeśli nadchodzący tydzień nie przyniesie znaczącej poprawy, to chyba będę musiała podjąć tę najtrudniejszą decyzję, aby ratować przynajmniej te, u których ten straszny wirus nie dokonał jeszcze tak wielkiego spustoszenia w systemie immunologicznym. W każdym razie serdecznie dziękuję za radę.
Może Pan - jako hodowca (lub ktoś z uczestników Forum) - posiada jakieś informacje - czy na terenie Łodzi - lub w ogóle w Polsce - są prowadzone jakieś testy nowych leków, np. w ramach badań naukowych, gdzie ewentualnie można by było takiego chorego kota "poświęcić" przynajmniej w celu, aby choćby w minimalnym stopniu przyczynić się w przyszłości - być może - do znalezienia leku właściwego na tę straszliwą chorobę.
  Koci Katar? Co robić?!
Przeczytałam Dziękuję za stronkę! A Perełkę wysterylizuję, kiedy młode będą samodzielne. Ale w dalszym ciągu nie wiem co zrobić, by kotki zaczęły pić wodę Piją mleko matki, zauważyłam też, że chciały się dzisiaj napić zwykłego mleczka, które podaję Perełce. Gdzieś jednak czytałam, że lepiej nie podawać kotkom z Kocim Katarem mleka. Czy to prawda? Czy mleko może zaszkodzić? Dlaczego nie piją wody, skoro apetyt mają normalny? ;(
Mam też inne wątpliwości... Odwiedziłam już wiele stronek z opisem tej choroby Koci Katar. I raz pisze, że na Koci Katar kocięta zawsze umierają, a raz, że wystarczy trochę opieki i wyzdrowieją. Jak to więc jest? Czy to zależy od siły wirusa, odporności kociaka, czy od czego? Czy jest możliwe, że jeśli teraz kotki trzymają się całkiem nieźle (tzn jedzą, bawią się, normalnie rosną), że po wizycie u weterynarza i podaniu lekarstw wyzdrowieją?

PS. Na wielu forach piszą także o "TRZECIEJ POWIECE". Czym ona dokładnie jest?
Bo u jednego z kotków zauważyłam coś właśnie w stylu takiej 'Trzeciej Powieki". Tzn na oczko zaczyna kotkowi nachodzić taka błonka. Pokryła ona na razie tylko część jednego oczka. Czytałam jednak, że jeśli błonka będzie na całym oku, wtedy kot nie będzie widział... ;( Czy to prawda? A jeśli do wtorku (bo taką mamy zapisaną wizytę u weterynarza - nie dało się wcześniej) ta błonka najdzie kociakowi całkowicie na oczka? Czy wtedy oślepnie na zawsze, czy może po jakimś czasie sama zejdzie? A moze da się ja usunąć?

PROSZĘ O JAK NAJWIĘCEJ INFORMACJI! ;*
  Kocia mowa ;)
Rozumiem...
Nie zawsze da się zauważyć wszystko w porę, nawet jeśli spędza się dużo czasu z kociakiem. Zdecydowanie jednak większość chorób da się wykryć wcześniej 'pilnując' kota codziennie

niestety nie , choroby przewlekle o typowych objawach poczatkowych na pewno tak, ale stany zapalne, infekcje i choroby wirusowe maja czesto przebieg tak gwaltowny, ze nie zdajesz sobie sprawy. poza tym ciagla obserwacja nie jest wiarygodna, bo czasem przegapisz sprawy oczywiste. dowiedzione i sprawdzone.
  Jakimi karmami karmicie swoje kotki?
Sam se jedz sucha karme cały czas!


Mniemam, iz to było do mnie sonico? Po pierwsze jestem kobietą, jak można wywnioskować z nicku.
Tak więc przyjmij do wiadomości, że nie masz zielonego pojęcia czym karmię kotkę i jak z jej zdrowiem i samopoczuciem. Nie widziałaś jej na żywo i nie masz najmniejszego prawa mnie obrażać.
Nie życzę sobie tego!

Najzabawniejsze w Twoim poście jest to, że... nie ma logicznego związku z moim.
Napisałam czarno na białym, że z gotowych karm używam tylko suchego. A pisząc gotowe karmy mam na mysli, takie które kupuje w sklepie i podaje. Kapewu?
Więc czemu czepiasz się mnie, że karmię tylko suchym? To moja sprawa, a Ty możesz tylko wyrazić swoją opinię.

Mówisz, żeby naturalnie karmić? A słyszałaś żeby ktos kotkowi na wolności gotował myszkę/ptaszka? Jak koty wymiotuja to ok, gotuj, ale nie szczyć się, że karmisz naturalnie.

Na koniec. Kotom nie powinno sie podawać wieprzowiny gdyż może mieć wirus choroby Aujeszkyego, która jest smiertelne. Nie bada sie raczej mięsa pod kątem tej choroby, gdyz ludziom nie szkodzi. A kotu bardzo. dnia Śro 19:19, 24 Cze 2009, w całości zmieniany 1 raz
  kotki-szczepionki
Szczepienia
-Kocięta otrzymują odporność z mlekiem matki w pierwszych 2-3 dniach życia. W 5 tygodniu życia tracą tę naturalną odporność otrzymaną z mlekiem matki i budują swoją własną odporność.

W tym czasie należy kocięta zaszczepić, a następnie powtórzyć szczepienie po 3-4 tygodniach. Koty szczepi się przeciw następującym chorobom: panleukopenia (tyfus koci), katar koci, kalciwirosa. Trochę starsze kocięta (9 tygodni) szczepi się pierwszy raz przeciw chlamydiozie. Szczepienie powtarza się następnie co rok.

Koty wychodzące powinny być zaszczepione przeciw białaczce kociej (najwcześniej w 3 miesiącu życia) i wściekliźnie (najwcześniej w 4 miesiącu życia). Białaczka jest nieuleczalną chorobą wirusową występującą wśród dzikich kotów, jest niegroźna dla ludzi i psów. Wścieklizna występuje u kotów bardzo rzadko, zaś wypadki zarażenia się człowieka od kontaktu z chorym kotem są niezwykle rzadkie. Mimo to kot wychodzący powinien być zaszczepiony, zwłaszcza jeśli może zetknąć się ze zwierzętami leśnymi.
  Scenariusz
| Z tego co wiem waglikiem nie mozna sie zarazic od kogos wiec zachorowaliby
| tylko pracownicy itp.

Teoretycznie i praktycznie zarażenia od człowieka są raczej mało
prawodopodobne. Wąglik jest groźny w formie przetrwalników rozpylonych
w powietrzu. W normalnej sytuacji , czyli przy zarażeniu od zwierzęcia
daje postać skórną, mniej niebezpieczną. Postacie jelitowa i płucna -
czyli przy wniknięciu bakterii z pożywieniem i powietrzem są juz
znacznie bardziej niebezpieczne i często kończą się śmiertelnie. Czyli
raczej tylko pracownicy.
Szczepy bakterii które można zastosować jako broń charakteryzować się
będą  przede wszystkim szybszym rozwojem choroby ( normalnie 48 h ) i
większą zjadliwością - czyli ciężkością przebiegu zakażenia.


Owszem, tyle tylko, że doświadczenia z zakaźnością i śmiertelnością
wąglika robiono na gryzoniach, które są niewiele mniej wrażliwe od
kopytnych na zakażenie.
Ludzie są o wiele mniej wrażliwi. Psy są prawie niewrażliwe a koty nie
chorują wcale.
Zresztą Ruscy zrobili przez pomyłkę "doświadczenie" na mieście
(Swierdłowsk 1979) - zapadalność i śmiertelność wśród ludzi nie
przekroczyły 5% wartości, którymi uwielbiają posługiwać się
dziennikarze.

| Predzej juz ta ospa - bardzo zarazliwa a u nas chyba sie od 1979 nie szczepi
| ludzi wiec wszyscy mlodsi by oberwali.

A tak , tak - to mogłoby okazać się w sam raz... tylko że szanowny
wirus jest cholernie dobrze zabezpieczony w dwu miejscach na świecie -
i tylko tam. Co prawda standardowy wirus rozwija się w 10-15 dni , ale
podobno wersje poprawione rozwijają się szybciej i wywołują cięższy
przebieg choroby.
Oczywiście nie ma lekarstwa wystarczająco skutecznego.


Tiosemikarbazon - niewielka skuteczność i chyba nieprodukowany już.

| Albo moze dzuma. tez zarazliwa tyle ze latwiej sie leczy, no nie wiem musze
| sie doksztalcic bakteriologicznie...

Odpada - trzeba by zapchlonych szczurów napuścić...... A szczur
widoczny jest... tym bardziej chory.
Poza tym kilka leków jest względnie skutecznych w leczeniu.


Te same antybiotyki od 50 lat są skuteczne (zresztą B. anthracis też nie
wykształcił oporności).

  W Polsce nie ma ptasiej grypy, ani żadnego zagrożenia....

Nie robi się alarmu, bo zwykła grypa jest uleczalna. Jeżeli się nią
zarażę, to mam ogromne szanse zostać wyleczonym. Jeśli się zarażę PG to
nie (z tego co usłyszałem w mediach).


Alez oczywiscie ze jest wyleczalna. Njaskuteczniejszy jest masowo
wykupowany Zamfil, ale rowniez inne leki stosowane w leczeniu ludzkiej
grupy. W ogole zamiast sluchac szukajacych sensacji pismakow lepiej
wrzucic prosta fraze "leczenie ptasiej grypy" w Google i poczytac np tu:
http://grypa.servis.pl/leczenie.php
Oczywiscie, jest to niebezpieczna choroba i szczegolnie dla dzieci i
osob starszych czesto smiertelna. Zwlaszcza "zaniedbana" - ale to
dotyczy tez ludzkiej odmiany. Rzecz w czym innym - ta choroba naprawde
trudno sie zarazic. Raz ze nie wiadomo czy w ogole u nas jest (tzn czy
juz jest), a dwa, ze przy tej histerii to kazdy unika "zachowan
ryzykownych" (a to nie "morowe powietrze") A i lekarze sa wyczuleni. Aha
i tylko jeden ze szczepow (H5N1) przenosi sie na ludzi. Jest mnostwo
rownie lub bardziej niebezpiecznych chorob, ktorymi mozna sie u nas
zarazic (z podobnym prawdopodobienstwem) a histerii sie nie urzadza. Np.
podobno wiekszosc zwyklych kotow-dachowcow jest nosicielami "czegostam"
(nie chce mi sie googlac) co w pewnych warunkach moze przelezc na
czlowieka i tez jest potencjalnie smiertelne.
Cala rzecz jest zypelnie w czyms innym. Otoz wirus grypy uwielbia wprost
mutowac. I istnieje niebezpieczenstwo ze wirus H5N1 zmutuje sie tak ze
zacznie przenosic sie z czlowieka na czlowieka. Wtedy rzeczywiscie grozi
nam pandemia, ktora moze pochlonac miliony ofiar. I to nie jest
zagrozenie hipotetyczne, byly juz takie pandemie wywolane przez
wyjatkowego grozna odmiane wirusa grypy np "hiszpanka" po I WŚ. Tyle ze
wtedy to wszystko co sie teraz robi w ramach paniki na nic sie nie zda.
Ludziom nie zabronisz calkowicie sie przemieszczac, no a wybicie
nosicieli raczej w gre nie wchodzi ;)
W tej chwili to pozostaje liczyc ze:

b/ naukowcy opracuja rownie skuteczne lekarstwa (a najlepiej
szczepionke) na ta odmiane grypy, jak na "tradycyjne" :)

Uff rozpisalem sie w sumie NTG, ale temat "goracy" i to jest moje
uzasadnienie "dlaczego straznicy miejscy niekoniecznie musza latac do
kazdego martwego golebia"

Pozdrawiam (tzn. zdrowia zycze :)

  jak pozbyc sie Lisa??
Witaj Piotrze!

Najbardziej skutecznym sposobem byłaby trutka w
mięsie, ale skoro one odpada, to pozostaje Ci tylko nie mniej nie więcej jak
go odłowić. Najprościej poprosić o tą "usługę" jakiegoś znajomego myśliwego,
ale to zły sposób.
    Osobiście odradzam próby we własnym zakresie. Nie wiem czy Ci wiadomo
lecz lisy są głównym wektorem przenoszenia wścieklizny w lesie (około 80%
zachorowań), a o ile wiem Wrocław jest terenem zapowietrzonym (czyli
zagrożonym wścieklizną). Kilka rad nie zaszkodzi: otóż wścieklizna jest
chorobą wirusową i jak na każdego wirusa nie ma na nią prawie żadnego
lekarstwa, a o zakażenie nietrudno. Wścieklizna przenosi się przez ŚLINĘ!!!
jest rabdo wirusem (o kształcie kuli pistoletowej) i rozwija się w mózgu.
Może przebiegać BEZOBJAWOWO, utarte oznaki jak ślinienie się i wodowstręt są
oznakami końcowymi!
    Zakażenie człowieka następuje poprzez mikro zranienie np.: na rękach.
Wirusy mogą się znajdować na śerści (bo zwierz się przecież czasem

zapewne jej nie zdążył chwycić zębami lub oślinić? W historii medycyny znane
są wypadki, zarażenia w sposób prawie nie możliwy jak np.: matka cerująca
spodnie syna, które rozerwał pies, zaraziła się wścieklizną przez nakłucia
igłą, niestety zmarła. Jest tylko jeden przypadek wyleczenia wścieklizny na
świecie po wystąpieniu jej objawów.
    Dlatego polecam Ci jednak zamknąć na chwilkę wszystkie domowe zwierzątka
i zatruć lub odłowić tego lisa.

Możesz poprosić o pomoc służby weterynaryjne, na pewno pomogą, możesz
zwrócić się do straży miejskiej, wchodzi to również zupełnie w zakres ich
obowiązków, ponieważ wścieklizna jako jedna z najbardziej niebezpiecznych
chorób jest likwidowana że tak powiem: "z urzędu".

    Polecam uwadze również Twoje zdrowie i wszystkich którzy mieli kontakt z
kotką. Bardzo mała szansa lecz może być chora. Idź z nią do weterynarza i
powiedz co zaszło, lekarz na pewno Ci powie co zrobić.
    Odłowiony lis zostanie zbadany i będziesz miał pewność, że albo był
chory albo zdrowy. Objawy zakażenia wścieklizną mogą pojawić się u człowieka
od 13 dni do prawie roku! więc nie ma co ryzykować, po wystąpieniu objawów,
nie ma już ratunku. Dlatego ta choroba jest taka groźna!   Przed
wystąpieniem objawów, można podawać szczepionkę i spokojnie się wyleczyć.

  czy wiecie że...


Witam!

| Dzisiejsze kurczaki posidadaja od dawna mnóstwo modyfikacji genetycznych

Taaak, ja jadlem ostatnio zoltego arbuza ;-)

| Poza tym grozniejsze od chorób wirusowych sa infekcje wirusowe. A tego
nie
| da sie zwalczyc antybiotykiem.

Chyba mialo byc "chorob bakteryjnych" ;-)

| Podumowujac - wszystko poza luksusowa cenowo zywnoscia tradycyjna jest
| szkodliwe raczej w mniejszym niz wiekszym stopniu.

Antybiotyki sa szkodliwe ale nie bezposrednio. Chodzi po prostu o
uodparnianie sie bakterii. Ktore potem nas atakuja, a nasze
antybiotyki nie sa w stanie ich zwalczyc.
I ciezko jest mi ocenic szkodliwosc serkow topionych ale znajomy
prowadzacy hurtownie mleczarska mowil, ze na te serki przetapia sie
wszystko. Stare, splesniale i smierdzace sery (nie, nie chodzi o te
francuskie),  zwroty ze sklepow.


To do cholery, co ja mam jeść? Jeden znajomy, co pracuje i  rzeźnika
opowiadał mi, że na lini produkcyjnej jest , powiedzmy, pół kilograma
zasuszonego boczku, i tu nagle podjeżdżają dwie wajchy , podłączają się do
tego boczku, no i już po chwili mamy 1,5 kg soczystego, pieknego boczku. A
to, co on opowiada o tym , jak produkuje się mielonkę, to już wam oszczędzę,
przecież nie każdy lubi horrory. W każdym razie z tego wszystkiego wynika,
że najlepsze jest chyba żarcie dla kotów i psów, te sławetne Whiskas,
przecież kota , czy psa nie da się oszukać?
Zdrowia
Kowdlar
Pozdrawiam,
Bronislaw Wolyniec
http://wolyniec.republika.pl
nauka_muzyka_psychologia_zdjecia...


  Problem zajęcy w centralnej Polsce
ad 1-szy wpis: byc może chodzi tu o chorobę zwaną " mykosomatoza".

Jest to wirusowa choroba gryzoni, królików i zajęcy; zakażenie następuje przez zetknięcie sie z chorymi zwierzętami lub ich wydzielinami, zwłaszcza z wyciekiem z oczu i nosa. Przenosicielami zarazków moga być kłujące owady oraz ptaki żywiące się padliną. Okres wylęgania się choroby 2-5 dni. Objawy: zapalenie spojówek, silne obrzmienie powiek, potem całej głopwy, wyciek z oczu - początkowo wodnisty, później ropny-, obrzęk zewnętrznych narządów płciowych i stan zapalny odbytu; w późniejszym stadium choroby w okolicy uszu , na kończynach, a czasem na tułowiu tworzą się pod skórą niewielkie guzki.Choroba kończy się śmiercią po 10 - 12 dniach
Zapobieganie: okresowe dokładne odkażanie klatek ( szorowanie gorącym roztworem sody kaustycznej lub ługu i bielenie świeżo gaszonym wapnem), stosowanie kwatrantanny dla nowonabytych królików, izolowanie chorych sztuk i odsyłanie padłych do pracowni rozpoznawczych.
Brak skutecznych środków leczniczych.
Padłe i zabite zwierzęta należy palić lub zakopywać.
Mykosomatoza po raz pierwszy wystąpiła w europie w 1955 r. ( Francja, Belgia, Holandia, Niemcy). a w Polsce kilka lat temu w nielicznych powiatach na Śląsku.
Obecnie ( 1963 r.) nie występuje.
( "Zootechniczny słownik encyklopedyczny, PWRiL Warszawa 1965 r.)
Proszę zwrócić uwagę na daty!

Pamiętam, że kilkanaście lat temu juz zauważono że z zającami dzieje sie coś niedobrego, że jest ich coraz mniej...
Wtedy właśnie wskazano mykosomatozę jako główny powód takiego stanu rzeczy.
Oczywiście swoje zrobiły także wałęsające się dzikie psy i koty, ingerencja człowieka w populację lisów i wszystkie wymienione w poprzednich wpisach inne przyczyny.
Jestem juz nieco starszawy, ale pamiętam czasy kiedy wychodząc "w pole" widziało się wiele zajęcy, kiedy mozna było obserwować parkoty....
Pamiętam też, że tak właściwie to zwykły mieszczuch nie wiedział jak wygląda żuraw, ptak bardzo plochliwy, którego naturalnym siedliskiem były bagna, moczary, którego klangor było słychać, ale zobaczyć go mogli tylko nieliczni....
Teraz jadąc drogą widać te ptaki tuż przy jezdni. Wcale im nie przeszkadza ruch pojazdów.
To nie jest już ta przyroda, jaką pamiętam z lat młodości: dzika, ukrywająca sie przed człowiekiem.....
  zapalenia naczyń krwonośnych
Jurek tak sie skłąda że kwas askorbinowy to jest to WITAMINA C!!

Nie jest to żaden lek ponieważ jest zbyt skuteczna w leczeniu.I dlatego też w aptece masz z trującymi chemikaliami jak mi.n. aspartam cukrem i śmiesznymi dawkami co kot napłakał.

Więc pomylenie witaminy z lekiem to duza pomyłka.

Czytałem ciekawe fakty przy tych strasznych epidemiach ebolów i innych golów ludzie co umarli mieli POZIOM witaminy C 0 we krwi!! to badania lekarzy stamtąd ale jak wiesz o takich rzeczach sie głośno nie mowi. Wiec sory czyja to w sumie wina naprawde tego niby to okropnego wirusa czy niedożywienia (zdychają z głodu brak im pożywienia i niedobory witaminy C np.szkorbut też)

Dr.Rath pisze ze łyżeczka witaminy C (niepamiętam dokłądnie dawki) potrafi skopać całęgo wirusa AIDS w organiźmie.Ale to jasne bo przecież AIDS to normalne choroby zamaskowane pod straszącą nazwą niby innej choroby.Najśmiejszniejsze by BYŁO (JEŚLIBY!!) nie było to takie przykre i ZABÓJCZE jest to ze te choroby są wyleczalne tylko gdy zaklasyfikujesz je pod ta nazwe i jako AIDS stają sie oficjalnie nieuleczalnym czymś zwanym AIDS i ludzie do końca życia płacą ogromne sumy za leki na AIDS ginąc choć mogliby żyć szczęśliwie

A najgorsze jest to co Christiane Maggiore pisała w książce ze ci którzy to niby umierają na AIDS giną na objawy jakie wywołuje LEK NA to niby AIDS!! Wiec na co giną naprawde? Czemu ludzie nigdy nie bioracy tego leku żyją w zdrowiu i czują sie dobrze jak reszta ludzi?

Ale cóż tego nie dowiemy ponieważ o tym sie nie rozmawia lecz zamyka usta:to co zauważam na tym świecie co często sie powtarza.Prawde znajduje sie u tych co chcą rozmawiać szukać itp a nie u tych co zamykaja usta i wiedzą.

Ja od kiedy biore witamine C to nie zachorowałem ani razu(zresztą juz 16 miechów od kiedy prowadze nowe życie żywieniowo) a jak raz miałem jakieś psikania itp to strzeliłem sobie z 20gramów tego dnia wdg.apetytu (APETYT MI BARDZO SKOCZYł) POłOZYłEM SIE NA GODZINKE I finito JUż NIC TAKIEGO nie było .

No wiec masz tu siłe witaminy C na wszelkie infekcje itp itd.

pzdr
Marcin
  Wolna amerykanka, tutaj was olewam - moderator
A tobie chyba nie dało, bo gadasz jak potłuczony

Obrazić to się mogę na panią Iwonkę, jak mi da złe WZki albo dyspo. Obrazić się mogę na pana Tadka z klatki obok, ja mnie zwyzywa, że znów muzyka za głośno. Na psa rodziców, że mnie nie przywitał. Ale na boga? Na symbol ludzkiego 'nie potrafię sam'? Nie żartuj sobie.

I nie pamiętam, kiedy to mi było źle? A - wiem. Jak miałem iść do kościoła. Oczywiście jak przejżałem na oczy dzięki dobrym historykom, którzy pokazali mi, że religii jest wiele. A chrześcijaństwo, islam... każda z nich, to system zniewalający człowieka. Potem wystarczy literatura i voila. Mamy obraz świata, gdzie ludzie sami się zniewalaja zinstytucjonalizowaną wiarą i iluzją... kłamstwem o istnieniu boga i życia po śmierci. Mało ważne by to było, gdyby religia nie była wirusem - nie szerzyła się. Była sprawą jednostki. Ale nie. Ta choroba memetyczna ma ciągle sporą siłę rażenia.

A co do życia... zawsze miałem (i mam) kochających rodziców, pokończyłem szkoły i studia. Kobiet w mym życiu ogrom, doświadczeń z nimi także. Mam pracę (3 nawet). Rąk ma dwie. Nogi też. Jądra, płuca, nerki też w parach. Uszy - a jakże, sztuk 2. Potrafię mówić i pisać. W 3 językach nawet! Nie długo nawet w czwartym. Wiedzie mi się jak cholera!

Może to dla tego, że jak byłem na pierwszej czarnej mszy zjadłem duzo niemowlaków i popiłem kisielem z kota...

A może dlatego, że zamiast modlić się i zabiegać o 'łaskę boga' czy innego takiego, COŚ ROBIĘ! I leję na nieudaczników.

@nobody -> dziś kupiłem sobie Dawkinsa "Bóg urojony" Polecam wszystkim. 49,- pln. Są egzemplarze w katowickim EMPiKu.

P.S. właśnie patrze i widzę, że kompleks mam. Jaki? Bo nie wiem? Edypalny się skończył. Elektry jest nie mozliwy z racji płci. Na kutasa nie narzekam, kohones też nie. Lubię mieć brzuch. Jaki kompleks? Że stary jestem? Są starsi. Że lewą gorzej trzepię kapucyna? jestem praworęcznym - idzie mi lepiej prawą (ale łechataczke wolę ... moge obiema ) Mam okulary? Nie ja jeden. Gdzie jakiś kompleks? A - dużo gadam. Ale to po matce.
  Ptasia grypa
Kot zżarł martwego ptaka, dlatego zdechł
H5N1 jest groźne i argumenty, że zmarło mniej osób niż rocznie umiera na zwykłą grypę, więc nie ma się, czego bać to debi... nieprzemyślane i pochopne osądzanie sytuacji. Polecam poszukać jakie ilości ptactwa zostało spacyfikowane, żeby zminimalizować zagrożenie dla ludzi.

Oczywiście ustrzeżenie się choroby jest bardzo proste, więc nie powinno być z tym większych problemów. I nie mówię tu o jakiś farmaceutykach - chyba, że ktoś lubi - mydło, woda i przegotowane jedzenie…
Jeśli chodzi o ptasie ekskrementy - też można się zarazić.

Wszyscy wyszli z założenia, że jak ludzie panikują to znaczy, że nie ma się, czego bać, bo to głupota. A panika nie wynika z faktu braku zagrożenia, lecz braku wiedzy o chorobie. Wydaje mi się, że jest to naturalna reakcja na nieznane zagrożenie. Witać tu brak w wiedzy, której TV nie dostarczy.
Jeśli H5N1 przeniesie się na człowieka i powstanie mutacja - wirus grypy mutuje bardzo łatwo, dlatego wszystkie szczepionki są mniej warte niż kilo cytryn. Jeśli choroba będzie się mogła przenosić drogą kropelkową grozi nam prawdziwa epidemia porównywalna do hiszpanki z 1918 r. (H1N1 500 mln zachorowań, od 50 do 100 mln zgonów). To, że to wirus typu A i że łatwo potrafi "zmylić" układ odpornościowy to nie moja broszka. Niech się lekarz jakiś wypowie.

Jeśli chodzi o bociany – niszczenie tych gniazd to najgorsze, co można im zrobić.
Zarażenie się ptasią grypą od jest bocianów, które nie przepadają za ludźmi jest równie prawdopodobne jak zarażenie się od kani czy czapli.
Usypianie domowych kotów, którym z reguły nie chce się już biegać za jedzeniem - bo zaraz ktoś zawoła i jedzenie samo przyjdzie - też jest nierozsądne.

Osobiście też nie obawiam się H5N1, ale zdaje sobie sprawę, że nie należy jej lekceważyć. Przypominam im więcej zachorowań bezpośrednich - ptak -> człowiek - tym większe prawdopodobieństwo wystąpienia mutacji.

Wnioski:
* nie należy bagatelizować sprawy H5N1
* nie należy popadać w panikę, powinno się poznać sytuację i chorobę

A tak na koniec to nie jest zwykła grypa, którą się wyleży, pokaszle i koniec.
Zdrówka życzę uważajcie na wesoło kichające gołębie

PS. Brawo dla Torunia, bardzo podoba mi się ich sposób rozwiązania problemu z łabędziami. Widać, że jeżeli się pomyśli nie trzeba od razu wybijać wszystkiego co lata.
  Ptasia grypa
ktos tu napisal (nie mam czasu szukac:P), ze wirus ptasiej grypy zyje w wodzie 4 dni... niby skad masz taka informacje? z tego co wiem wirus to nei bakteria a wiec nie 'zyje' :/ mowia, ze 'ginie' w 70 stopniach, ale ot nie znaczy, ze on zyje i ginie on po prostu 'znika' pod wplywem tak goracej temperatury,a nie 'umiera'. poza tym ktos tu tez dobrze zauwazyl, ze nie tlyko u nas podejmuja takie dzialania, a opinie typu 'ptasia grypa nie nasz problem' sa zalosne, a wlasnie, ze nasz, bo to na ludzi tez sie przenosi. sadze, ze gdyby tej sprawy tak nie 'naglosnili' i nie mowili o srodkach ostroznosci to na swiecie zgineloby przez tego wirusa wiecej ludzi. teraz sie z tego smiejecie, ale kiedy przez czyjas glupote zaczniemy sie zarazac nie bedzie wam do smiechu kiedy ludzie beda umierac. i chcilaabym zauwazyc, ze Polska niczego nie wyolbrzymia bo do nas ta cala ptasia grypa dotarla najpozniej (chociaz co do tego tez mozna by negocjowac, gdyz przypuszczam, iz po prostu najpozniej te wirusy u nas wykryto, wiadomo, medycyna). co do usypiania kotow... hm moznaby w pewnym sensie powiedziec, ze to one najwiecej cierpia z powodou ptasiej grypy poprzez ladowanie w schroniskach dla zwierzat ;) co nie zmienia faktu, ze kto nie trzyma kotow w zamknieciu (np. ktos mieszkajacy w domku jednorodzinnym) ma powody do obawy. to nie prawda, ze wirus nie przenosi sie na koty... na wszystkosie przenosi, kupisz drob, pojdziesz umyc rece, a zapomnis zumyc klamke od drzwi lazienki i juz sie zarazisz :P moze teraz wydawac wam sie to chore, bo narazie 'malo' ptakow w Polsce sie zarazilo, ale ich liczba wzrasta i wsyztsko jest zarazone, np. mucha roznoszaca zarazki, usiadzie na ptasiej kupie... potem usiadzie Ci na reku... hehh :P opsessja co? :P ale ja pomimo wszystko z picia surowego mleka, (np. ptaszek usiadzie na krowie), nie zrezygnuje zbytnio je lubie poza tym ono cos tam jest uht przerabiane a co do choroby szalonych krow to dlatego wsyzscy juz jedza galaretki itp. bo zelatyna tez jest przerabiana i kosci krowy sa cierane na proch (zelatyna) rozpisalam sie troche
  Majowe kwiatki
maja nie wiem
jesli to pp to nie ma na co czekać
jeśli nie to mogą dostać wstrząsu choć nie muszą

zacytuję z miau
I parę mądrych cytatów na koniec, głównie od Ryśki, która panleukopenię przeżyła w 2003 roku:

Ryśka: „Dziewczyny, rozważcie podanie Parwoglobuliny wszystkim kotom, które jeszcze nie zachorowały a nie są szczepione. To może im uratować życie. To jest surowica psia, ale parwowiroza psia i kocia mają 99 % podobieństwa, to naprawdę może pomóc. Wet powinien mieć przygotowany "zestaw antywstrząsowy" przy okazji podawania, gdyby (odpukać) koty był uczulone na białko w surowicy.”

Ryśka: „Dziewczyny, jeśli macie możliwość podać Parwoglobulinę nie wahajcie się po jutrzejszych testach. Każda godzina jest ważna. Prawdopodobieństwo, że zabije je wirus jest dużo większe, niż ryzyko wstrząsu przy podaniu surowicy”

Ryśka :„U mnie żaden kot od momentu podania parwoglobuliny już nie zachorował, żaden nie dostał też wstrząsu.”

Ryśka: „Jak przy każdym wprowadzeniu obcego białka do organizmu istnieje ryzyko wstrząsu po podaniu. Ryzyko to jest dużo mniejsze, niż to, że kot umrze na panleukopenię. Dlatego moim zdaniem warto je podjąć. Poza tym nawet jeśli wystąpi wstrząs wet może kota z niego wyprowadzić, jeśli tylko jest na to przygotowany - po podaniu surowicy należy odczekać godzinę w lecznicy, obserwując koty, wet musi mieć leki przeciwwstrząsow”.

Villa: „Spytałam [weta – przyp. ed.] co sądzi na ten temat. Powiedział, ze odsetek śmierci wśród kotów na tyfus jest tak duży, że warto się chwytać każdej deski ratunku”.


nie zazdroszczę podejmowania decyzji ale ja chyba bym się sklaniała do podania im surowicy

w jakim czasie od wystąpienia pierwszych objawów u Filaretki nastąpił zmasowany atak choroby?
jeśli blyskawicznie to nie ma co czekać na objawy u pozostałych kociąt bo może się okazać że nie ma czasu
  ABC kocich chorób
Zakażenie kocim wirusem syncytialnym

Definicja
- koci wirus syncytialny/tworzący syncytium (FeSFV) powoduje postępujące zapalenie wielostawowe u zakażonych kotów

Przyczyna
- FeSFV jest retrowirusem, powodującym powstawanie wielojądrzastych zespólni (wielojądrzasta masa protoplazmy wytworzona przez zespolenie wielu komórek) w gwałtownie rosnących populacjach komórek
- wirus dostaje się do organizum poprzez rany gryzione
- najbardziej narażone są koty wychodzące i dzikie
- możliwe zakażenie śródmaciczne

Patofizjologia
- nie wszystkie koty zakażone FeSFV będą wykazywały objawy chorobowe
- większość zainfekowanych kotów wykazyje także infekcje FeLV i/lub FIV
- zapalenie stawów najprawdopodobniej wynika z przewlekłego wytwarzania antygenów i odkładania się kompleksów antygen-przeciwciało (FeSFV-stosowne przeciwciało) w stawach
- zakażenie utrzymuje się całe życie

Objawy kliniczne
- często bezobjawowe
- przewlekłe postępujące zapalenie wielostawowe, zwłaszcza niekastrowane, wychodzące samce w wieku 1,5-5 lat: obrzmiałe, opuchnięte i bolesne stawy, sztywny chód, często uogólnione powiększenie obwodowych węzłów chlonnych

Diagnoza
- badanie mazi stawowej - podwyższony poziom neutrofilów i dużych komórek jednojądrzastych
- badania serologiczne - immunodyfuzja i immunofluorescencja
- hodowla komórek z górnej jaśniejszej warstwy skrzepu krwi zawierającej osocze i krwinki białe

Diagnoza różnicowa (inne choroby dające podobne objawy)
- wszelkie inne możliwe przyczyny zapalenia stawów

Postępowanie i zapobieganie
- nie ma skutecznej terapii infekcji FeSFV, ale postęp choroby może być hamowany przy użyciu leków immunosupresyjnych, np. sterydów
- zwierzęta chore powinny być odizolowane, zwłąszcza z hodowli, w których wystepuje wiele kotów
_________________
  Kiedy zacząć przygotowania?
Trzy miesiące przed planowaną ciążą:

- znajdź odpowiedniego dla siebie ginekologa, który poprowadzi ci ciążę

- odstaw tabletki antykoncepcyjne

- sprawdź, jaką masz grupę krwi i czynnik Rh
Jeśli masz, Rh minus - wyślij na badanie partnera, - jeśli on ma Rh plus, grozi wam konflikt serologiczny

- zrób badanie krwi na obecność przeciwciał toksoplazmozy - ta choroba odzwierzęca może uszkodzić płód
Brak przeciwciał - przez całą ciąże nie wolno ci będzie jeść surowego mięsa i unikać bliskiego kontaktu z kotami!

- zrób badanie krwi na obecność przeciwciał różyczki
Różyczka w pierwszym trymestrze ciąży grozi wadami wrodzonymi u dziecka

- zrób cytologię i badanie czystości pochwy
Bakterie, grzyby i nadżerka mogą spowodować poronienie!

- zrób badanie kwasowości pochwy
Odczyn zbyt kwaśny może uniemożliwić poronienie a zbytnia zasadowość może być przyczyną poronienia

- zaszczep się przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B
Ta postać wirusa może w czasie ciąży spowodować poważne wady wrodzone u dziecka

- zacznij łykać kwas foliowy
Zapobiega on powstawaniu wad wrodzonych centralnego układu nerwowego u dziecka

- odżywiaj się zdrowo i regularnie

- rzuć palenie i nie przebywaj w zadymionych miejscach
Toksyny zawarte w dymie papierosowym mogą uniemożliwić zajście w ciążę i zaburzają rozwój dziecka

- odpowiednia dieta, nie palenie i nie nadużywanie alkoholu obowiązują również PANÓW
Ich zdrowie i tryb życia mają również bardzo duże znaczenie dla przyszłego potomka


Zrodlo: http://www.obcasy.pl/inde...l=40&dzial2=125
  KLUB PRZY ŚMIETNIKU
Od jakiegoś już czasu, rozkręca się psychozę związaną z chorobą odzwierzęcą zwaną ptasią grypą. Jednocześnie na całym niemal świecie - zachodnim oczywiście, prowadzi się kampanię na rzecz szczepień ochronnych przeciw grypie. Z roku na rok rośnie liczba zaszczepionych i tym samym sprzedanych szczepionek, a koncerny farmaceutyczne zacierają ręce i liczą zyski. Wirus H5N1 robi zawrotną karierę. Prawie każdy już znaleziony martwy ptak jest poddawany badaniom, /no może nie u nas, ale jesteśmy na najlepszej drodze/ za badania płacą oczywiście podatnicy. Dziwny to wirus, bo chyba używa łączności radiowej, jak inaczej wytłumaczyć fakt jednoczesnej śmierci np. tysiąca ptaków w locie- mówią o tym doniesienia z Australii. Bardziej logicznym chyba by było, że te ptaki powinny spadać martwe na jakimś większym odcinku trasy przelotu, a nie w jednym miejscu. Podyktowane to powinno być różnymi stadiami rozwoju choroby w ich organizmach.
Fakt, że wirusa H5N1 wykryto niedawno, nie oznacza wcale, że nie istniał on znacznie prędzej, ale o tym się nie mówi, co najwyżej czasem ktoś nieśmiało wspomni.
Jak pokazują najnowsze badania , wirusa tego wykryto również u wielu innych zwierząt, w tym u psów i kotów- tak zwane nosicielstwo.

Czy człowiek może nie chorować na choroby przeziębieniowe i grypę bez nabijania kabzy współczesnym szamanom - czytaj lekarzom i koncernom farmaceutycznym?

Oczywiście, że może i natura sama pozwala mu nabyć taką odporność, całkowicie za darmo, przy czym tak nabyta odporność wystarcza na jakieś 3 lata, w przeciwieństwie do szczepionek, które należy co roku odnawiać, bo jak nam tłumaczą naukowcy - mutacje wirusa. Przy czym te szczepionki tez nie zawierają najnowszych tylko te stare, ale ponoć działają . Inna sprawa na co, to już odrębny temat.
Polega to na tym , że wystarczy w miesiącu kwietniu w odstępie kilku dni, trzykrotnie skorzystać z pobliskiego jeziorka. Zabieg nabywania odporności przeprowadzamy w towarzystwie drugiej osoby, a polega on na krótkotrwałym wejściu do nieogrzanej jeszcze wody. Uwaga nie robimy tego na głębokiej wodzie, nie mniej zanurzyć się musimy cali. Woda w tym czasie będzie tak zimna, ze sprawia wrażenie jakby parzyła.
Całość takiej kąpieli nie powinna trwać dłużej jak minutę, maximum do 2 minut. Wychodzimy z wody wycieramy się do sucha i natychmiast ubieramy. Po trzech takich zabiegach w okresie ok 2 tygodni mamy nabytą odporność. Również wirus H5N1 którym się tak nas straszy, jak i wszelkie mutacje wirusa grypy przez okres 3 do 4 lat w stosunku do nas będą bezsilne. Już widzę głosy sceptyków, powiem zawczasu tylko tyle : ja to sprawdziłem kilkakrotnie na sobie. Proponuje zrobić to samo.
  karma sucha ???gotowana??a może ...BARF???
Ian Billinghurst – australijski lekarz weterynarii – w swoich książkach pt. „Give Your Dog a Bone” (Daj swojemu psu kość) oraz „Grow Your Pups With Bones” (Szczenięta hodowane na kościach) opracował i szczegółowo opisał system naturalnego żywienia psów i kotów zwany BARF. W skład diety wchodzą poniższe artykuły spożywcze.

Surowe mięsne kości (RMB) to nic innego jak m.in.: skrzydła, szyje drobiowe, korpusy drobiowe, ogony nutrii, kości cielęce, ogony cielęce, ogony wołowe, żeberka, itp. Te elementy zawierają kości, chrząstki, tłuszcz oraz odpowiednią ilość mięsa.

Kości drobiowe są najlepszym źródłem białek i powinny jak najczęściej znajdować się w menu naszych podopiecznych.
O ilości surowych mięsnych kości decyduje przede wszystkim wiek zwierzęcia. Szczenięta oraz psy rosnące powinny w swojej dziennej diecie otrzymywać ok. 80% surowych mięsnych kości, psy dorosłe ok. 60%, a weterani nawet poniżej 50%.

Mięso i ryby: mięso (bez kości) nie ma żadnych przeciwwskazań co do rodzaju mięsa (np. mięso drobiowe, wołowe, cielęce, dziczyzna) jednak należy uważać na wieprzowinę, ponieważ w Polsce nie jest badana pod kątem wirusa wywołującego u psów śmiertelną chorobę Aujeszky'ego. Surowe ryby są ważnym, ale niewielkim elementem dobrze zbilansowanej diety BARF. Obecnie w Polsce wybór surowych ryb jest znakomity, bardzo wartościowe dla psa są ryby podawane w całości. Zawierają. bardzo cenne nienasycone kwasy tłuszczowe Omega-3.

Psy karmione wyłącznie rybami muszą otrzymywać regularnie witaminę E.

Podroby: surowe serca, nerki, wątroby, żołądki, mózgi stanowią niezwykle ważne dopełnienie diety BARF. Zawierają najlepszej jakości białka, nienasycone kwasy tłuszczowe, minerały i witaminy.

Warzywa i owoce: wszystkie oprócz cebuli. Warzywa i owoce muszą być specjalnie przygotowane, aby zwierzę wykorzystało zawarte w nich substancje odżywcze. Przygotowanie polega na dokładnym zmiksowaniu lub przepuszczeniu przez sokowirówkę. Uzyskana papka (PWO lub PPWO) imituje treść żołądkową upolowanej zwierzyny oraz przede wszystkim niszczy ściany komórkowe roślin zbudowane z celulozy, której psy nie trawią.

Oleje: z pestek winogron, kukurydziany, ryżowy, lniany, oliwa z oliwek oraz trany z dorsza, łososia bardzo bogate w nienasycone kwasy tłuszczowe Omega-3 i Omega-6.

Nabiał i jaja: biały ser, jogurt naturalny bez dodatku cukru, całe jajka ze skorupką.
  Koty
e-n, wiesz co?
Piszesz, że solidaryzujesz się ze współczuciem i zdrowym rozsądkiem. Ale to własnie współczucie i zdrowy rozsądek każe ograniczać w ten "nienaturalny" sposób populacje miejskich kotów.
Bo w przegęszczonych piwnicach kocie stada reguluje najczęściej zakażenie herpes wirusem, popularnym kocim katarem. Początkowo niewinne siąkanie noskiem wkrótce ustępuje miejsca wydzielinie zalepiającej kociakowi nozdrza i oczy, powodującej krwawe wybroczyny na śluzówkach... Zarażone kocięta umierają z głodu, ślepe, z owrzodzonymi oczyma... Czasem pojawia się też panleukopenia - wtedy zabija je odwodnienie ciągłymi wymiotami i biegunką, często krwawą.
Innym czynnikiem regulującym są same kocury - walczące o kocice. Zapewne znasz z opisów życia lwów sytuacje, że nowy samiec morduje dzieci poprzednika - to samo jest wśród domowych kotów.
Dodaj do tego jeszcze głód, wypadki, ludzi, którzy albo uważają za doskonałą rozrywkę pomęczenie zwierzaka, albo są ogólnie przeciw jakiemukolwiek życiu poza ich własnym...
Matka Natura stworzyła koty, ale my te koty oswoiliśmy. Sprowadziliśmy w środowisko, które nie jest im przyjazne - więc musimy za nie odpowiadać. Ograniczamy kastracją ich populację, bo inaczej wchodzą takie "mechanizmy regulujące" jak zakaźne choroby czy ludzie niezadowoleni, że coś w ich okolicy żyje i nocami hałasuje.
Widziałam kociaki, któremu oczy zamieniły się w krwawe skrzepy czy wyrzygujące z siebie własne wnętrzności. Widziałam koty otrute chlorem - bo przeszkadzały lokatorom [ślady łapek na maskach samochodów].
Zagłodzone gdzieś w zamkniętych piwnicach.
Czy poprzetrącane, czołgające się po ziemi... i resztką sił wtulające się w ręce. Bo te akurat były kiedyś kotami domowymi. Urodzonymi z niesterylizowanej kotki, oddanymi za symboliczną złotówkę w tzw. "dobre ręce" i... wyrzuconymi, gdy przestały być zabawne.
Kiedyś, kiedy w miastach były stajnie - koty żyły w sposób pół naturalny. Potem, póki jeszcze wysypywało się resztki do kubłów jakoś sobie radziły. Teraz wszystko co jadalne pozamykane jest w pojemnikach i workach, niewiele jest dostępnych piwnic, a na ulicę wciąż trafiają koty, których jedynym przewinieniem jest to, że się urodziły...

A tak jeszcze a'propos kastracji - jeśli "ciachany" jest dorosły kot, kilkuletni, to bynajmniej nie zapomina o "ciągotkach". Mam pod swoją opieką kilku takich dżentelmenów - naprawdę, "depcą" kotki równie często jak ich niekastrowani koledzy. A nawet częściej, bo są od nich więksi i silniejsi.
"Bez grzechu, a do sytości" jak mawiała moja babcia
  Lisy
Od weta wiem,że szczepionka podawana psom i kotom działa tylko na zdrowy,silny organizm nie obarczony żadnymi chorobami,infekcjami - u lisów powinno być podobnie,może to zależy jeszcze os rodzaju szczepionki,ale tego nie wiem.
Jeśli jest tak iz tylko zdrowe i silne osobniki uodporniają sie na wściekliznę to by znaczyło że większość lisów jest zdrowych a to się kłóci z przegęszczeniem populacji.
Co do bezobjawowej wścieklizny i umieraniu w norach to jest to jak najbardziej możliwe,ale taki przebieg choroby występuje tylko u ok.20% zarażonych zwierząt - u 80% występuje forma wścieklizny z agresją i szwendaniem sie bez celu.
Poza tym zwłoki padłych zwierząt też są zagrożeniem,wirus utrzymuje się jeszcze przez tydzień.


trudno, jak padnie we wsi, zebrać i zakopać. Jak zdechnie w norze, niech gnije Drogą pokarmową wścieklizna sie nie rozsiewa, wirus musi dostać się do nerwów obwodowych, więc padlinożercy zjadający lisanie są zagrożeni. Zresztą - jak pisałem - może w warunkach dużej dostępności alternatywnych siedlisk nie dochodzi do przegęszczenia bo nadwyżka zajmuje siedliska antropogeniczne. Ale problemem nie jest zagęszczenie, tylko bezwzględna liczebność (po prostu lisa jest znacznie więcej niż przed okresem szczepień - vide cytowany artykuł w "Acta Theriologica") i rozszerzanie się niszy siedliskowej z lasów na pola, łąki itp. (tamże). Te wściekłe, szwendające się lisy były zawsze i świat się nie zawalił. Wylewy Nilu też były uciążliwe (zalewało, powodzie itp.), a mimo to jedyną alternatywą dla egipskiego rolnictwa po budowie tamy Nassera (i likwidacji wylewów) było masowe stosowanie NAWOZÓW SZTUCZNYCH, co Ruscy chętnie im sprzedawali.

Albo wścieklizna, albo odstrzały. Natomiast jeśli szczepionka przestaje działać (bo zwierzęta chore, zainfekowane itp.), to chyba logiczne że trzeba przestać ją podawać? Po co stosować coś co jest nieskuteczne
  homeopatia...
Dla tych, którzy nie zajrzeli na wątek "magnetyzm..." - wpadłam tutaj z prowokacji i "na zaproszenie Wiesz-kogo (muszę się pilnować, żeby po lektórze Harrego Pottera nie dorzucić na początku jego nicka "Sam"... Jeśli mi się machnie, to niechcący i proszę o wybaczenie. ).
Przykładów podaliście dużo i nie będę ich mnożyć, bo po co?
Na każdy artykuł znajdzie się kontr-artykuł, więc po co?
Zapytam tylko: kto sponsoruje badania "tradycyjnych" leków? Gdzie jeździ na wczasy jeden z drugim pan prof, który zapisuje pacjentom antybiotyki jako sposób na wszystko? I JAKIEJ FIRMY leki zapisuje? Zawsze tej samej?
Skoro dla kogoś grupa 2 kotów nie jest dostatecznie reprezentatywna, to dlaczego nie zapyta lekarza stosującego homeopaty, który może mu opisać znacznie więcej przypadków? Kto na tym forum wykluczał współistnienie leków homeopatycznych, allopatycznych i szczepionek, skoro Wiesz-kto twierdzi, że w wypowiedzi Bluchy jest dysonans? Dlaczego przeczyć skuteczności czegoś, co działa (patrz przykłady wyżej) tylko dlatego, że nie rozumiemy mechanizmu? (Efekt placebo? U ZWIERZĄT I NIEMOWLĄT, KTÓRYM NIE DA SIĘ NIC WMÓWIĆ???? Trochę logiki!)
I wreszcie jeszcze jeden drobiazg... Niech mi jakiś negat homeopatii pokaże antybiotyk zwalczający wirusy... Bo homeopatia sprawdza się w leczeniu chorób wirusowych znacznie lepiej, niż allopatia, co łatwo zauważyć po czasie trwania choroby.

Odpowiedzi na pytania z pierwszego (chyba) postu Wiesz-kogo:
W temacie pobudzania immunologii odsyłam do literatury fachowej-za długo by pisać, a i tak byłby to wywód równie zawiły, jak taka właśnie literatura.
Tak, homeopaty właśnie tak działają-pobudzają organizm, by bronił się sam. Dlatego przy stosowaniu tej terapii ważne jest jak najszybsze rozpoczęcie podawania leku, by uzyskać porządany efekt. Im później, tym mniejsze szanse na odpowiednią odpowiedź immunologiczną organizmu. (szczególnie przy chorobach ogólnoustrojowych)
Nie, leki homeopatyczne nie wykazują działania bakteriostatycznogo (ani -bójczego). Takie działanie wykazują natomiast odpowiednie przeciwciała naszego (bądź zwierzęcego) organizmu, a zadaniem homeopatów jest pobudzenie organizmu do ich wytwarzania. Tym samym daje to odpowiedź na kolejne pytanie-w związku z wyjaśnionym powyżej mechanizmem działania można powiedzieć, że działanie leków homeopatycznych jest podobne do działania szczepionek, choć zazwyczaj krótkotrwałe. Nota bene zgodnie z zasadą homeo-patii (znaczenie wyrazów podano wcześniej), zaryzykowałabym stwierdzenie, że szczepionki SĄ HOMEOPATAMI. Poddaję pod rozwagę.
  KOTY
Kot nic wczoraj nie zjadł, dzisiaj rano byliśmy u weta...

Okazało sie, że ma chorobe wirusową i stąd te wymioty i brak apetytu.
Dostał antybiotyk i teraz wstrzykuję mu specjalną papkę strzykawką do buzi, ale jeżeli nie zacznie jesc to ta choroba go zabije
  BLUZGatorium
Kużwa... mam infekcję wirusową przewodu pokarmowego. Wczoraj i dzisiaj w nocy wymiotowałam jak kot Wszystko się ze mnie lało, z obydwu końców zresztą. Miałam dzisiaj zaliczać biole i histę na 5 oraz fizę na 4, ale przez tą chorobę to ch*j bombki strzelił
  1


Od lewej: Zel (2 lata) i Mruczek (10 miesięcy).
Zela wziął mój brat ze schroniska, gdy kotek miał 2 miesiące. Na początku nie chciał jeść, okazało się to z powodu jakiejś choroby wirusowej, szanse na przeżycie wynosiły kilka procent, były kroplówki i lekarstwa, ale udało się. Mruczka wzięliśmy z ulicy gdy miał 5 miesięcy. To był praktycznie sam szkielet i do tego z kocim katarem, ale wyleczyliśmy, odpchliliśmy, nakarmiliśmy i kocurek jest prawie w pełni zdrowy. Prawie, ponieważ jest niesłyszący. Nie wiemy czy to od kociego kataru.



Maja (3 miesiące). Maja jest córką kotki którą się opiekowaliśmy a która mieszkała w piwnicznym okienku naszego bloku. W maju kotka urodziła trzy kociaki, w tym Maję, jednak po miesiącu zabrała je do piwnicy po drugiej stronie ulicy. Braciszka Maji rozjechał samochód, siostrzyczkę uśpił weterynarz, do którego zawiozła go pani która dokarmiała koty gdy przeniosły się do nowej piwnicy - okazało się, że ta siostra Maji miała tak krzywy zgryz, że nie była w stanie gryźć i by umarła z głodu, także ją uśpiono. Niedawno dowiedzieliśmy się, że kicia (mama Maji) nie żyje - ktoś ją otruł trutką na szczury schowaną w mięsie, ponoć umierała w męczarniach Nie mamy dowodu, ale przypuszczamy że to robota eskpedientki z pobliskiego sklepu która już wcześniej mówiła, że coś trzeba zrobić z tymi kotami, bo jej do sklepu wchodzą (a to nieprawda, bo one się prawie w ogóle nie zbliżały do ludzi). Dodatkowo przy tym sklepie zawsze schodzą się menele i rzucali w kotki kijami i butelkami Także mimo iż wcześniej mówiliśmy, że dwa koty starczą, złapaliśmy Maję i teraz jest u nas w domu
  Rudy, śliczny bezdomny kocur z FIV, szuka domu, pomóżcie...
Rudy, bezdomny kot z FIV, rozpaczliwie szuka domu. Może mieć 4-8 lat. Znaleźliśmy go na warszawskim Mokotowie. Wyglądał, jakby umierał. Teraz poweselał - je, nie wymiotuje, załatwia się do kuwety, nadstawia głowę do głaskania, mruczy. Badania wykazały podwyższony mocznik i FIV - koci zespół nabytej nieodporności, czyli chorobę, na którą nie zapadają ludzie ani inne zwierzęta poza kotami. Wirus ginie po wydostaniu się z organizmu kota, więc nie można np. przenieść go na ubraniu. Tak czy inaczej, Rudy powinien znaleźć dom, gdzie będzie odizolowany od zdrowych kotów. Ale może mieszkać z innym kotem chorym na FIV. Może też mieszkać w domu bez kotów albo w domu, gdzie są psy. My nie możemy oddzielić Rudego od naszych kotów. A więc Rudy tuła się po różnych miejscach - teraz jest to kawalerka naszego znajomego, który na kilka dni wyjechał. On także ją wynajmuje, a właściciel nie zgadza się na kota. Co gorsza, ma klucze i w każdej chwili może zrobić "nalot" i np. wygonić kota. Ja i mój narzeczony na zmianę przyjeżdżamy do Rudego z innej dzielnicy. Rudy został wykastrowany, zawsze załatwia się do kuwety (być może ktoś wyrzucił go z domu?) i nie znaczy terenu. Przed Rudym mogą być miesiące albo lata życia. Bardzo potrzebuje spokoju. W jednym z azylów powiedziano nam, że bardziej humanitarnie niż oddawać go do schroniska będzie go uśpić, mimo że lekarze nie widzą wskazań do eutanazji. Jesteśmy załamani tym, że nikt go nie chce, i że w tym kraju zwierzęta są usypiane tylko dlatego, że nie mogą znaleźć domu. Jeśli znajdzie się wspaniały człowiek, który da mu schronienie, będziemy płacić za jedzenie i leczenie Rudego, a także pomagać we wszystkim, co dotyczy opieki nad nim. Jeśli przygarnie go osoba, która ma kota z FIV, możemy pomagać także w leczeniu jej kota. Prosimy zwłaszcza osoby, które mają już kota z FIV i mogłyby znaleźć trochę miejsca dla Rudego - odezwijcie się na kot-rudy@wp.pl
Jeśli nie możecie dać Rudemu domu, a chcielibyście pomóc w inny sposób, weźcie udział w aukcjach, na których zbierane są fundusze na jego leczenie. Szukajcie na Allegro, wpisując nazwę użytkownika pluschen1 Przy aukcjach znajdziecie też linki do zdjęć Rudego.
  Koci Katar? Co robić?!
Proszę o pomoc! Moja kotka urodziła 3 tygodnie temu trzy młode.
Jest to kotka wychodząca, a mieszkam w małej miejscowości (na wsi), więc urodziła w jakiejś stodole. Ja byłam na wakacjach, więc nic o tych kociakach nie wiedziałam! Gdy parę dni temu przyjechałam i je znalazłam, miały całe zaropiałe oczka! Wzięłam je oczywiście do domu i przygotowałam ciepłe miejsce dla maluchów. Oczka i nosek przemyłam delikatnie rumiankiem...
Wygląda mi to na "Koci Katar", bo już raz miała młode, które były chore na to. Ale tamte od razu umarły. Wtedy nawet tygodnia nie miały... ;( [*]
Wydaje mi się, że moja Perełka (matka młodych) jest nosicielem tego wirusa jakiegoś Po tej ciąży ją wysterylizuje. Jednak co teraz robić? Jak o nie dbać? Czy są jakieś sposoby domowe? Jak pielęgnować takie kotki? Czy potrzebują jakiejś szczególnej opieki? Czym je karmić? Wiem, że Koci Katar to straszna choroba! teraz nie mam możliwości pójścia do weta. Najwcześniej w poniedziałek lub we wtorek. Tak czy tak, nie będę miała możliwości częstych wizyt, ponieważ najbliższy weterynarz jest bardzoo daleko
Co robić aż do poniedziałku?!
PS. Kociaki na razie mają normalny apetyt. Jedzą z chęcią, tylko nie chcą pić wody A słyszałam, że to jest ważne. Piją jednak mleko matki, czy to wystarczy? Oprócz tego kotki lubią się bawić Więc chyba nie ma jeszcze tak źle. Ale co jeśli ich stan aż do wizyty u weta się pogorszy?
Pomóżcie!! Co mam robić?! Jak sie opiekować?!
  TAK DLA BENEDYKTA
Moje drogie...

Po pierwsze i generalne, WIEM co to jest AIDS, ponieważ chociażby, mam lat 23 i studiuję z powodzeniem biotechnologię, więc ten temat znam od podszewki. (jak chcecie pełny wykład na temat retrowirusa HIV, skąd się wziął to zapraszam na PM). Skrótowo - AIDS (Acquired immune deficiency syndrome, syndrom nabytego braku odporności) jest to pojedyncza choroba, spowodowana wirusem HIV, w wyniku której układ odpornościowy przestaje funkcjonować, i dopiero TO, powoduje pojawianie braku odporności na kolejne infekcje.

Higiena osobista i w miejscach publicznych? AIDS jest przenoszone wyłącznie przez stosunek płciowy, bądź przez kontakt krew-krew. (takie są najpopularniejsze). Nie można zarazić się przez podanie ręki, korzystanie z toalety publicznej, czy przez pocałunek. Ostatnim płynem ustrojowym, przez który można się zarazić wirusem, to płyn mózgowo-rdzeniowy, ale wątpię, żeby normalny człowiek miał z nim styczność.

Dwa, Megi, właśnie korzystam z mojego wolnego wyboru i dlatego zamieściłem moją opinię na temat w tym temacie, a nie stworzyłem nowy. Co więcej, sam napisałem, że nie mam prawa ingerować w sumienia innych.

Trzy, nie prawdą jest, że jeśli to samo by było z JPII to nikt by się nie czepiał. Była ta sprawa i wiele, wiele innych, którymi żyły media (choćby sprawa aborcji i kilkanaście innych). Sprawa antykoncepcji była poruszana tyle razy za pontyfikatu JPII, że w którymś momencie stało się to niezauważalne.

Cztery... Przepraszam towarzystwo oazowe, ale... w Afryce (całej) jest tylu katolików, co kot napłakał. Wizyta papieża tam, to tak, jakby Patriarcha Moskwy i Wszechrusi, przyjechał z pielgrzymką do Polski, bo mamy 1 czy 2% odsetek prawosławnych (myślę, że by się ucieszyli).

Po piąte (teraz zajmę się Saphirą). O wstrzemięźliwości seksualnej, to porozmawiamy, moja droga, jak znajdziesz sobie tego "jednego, jedynego", albo jak będziesz żoną i nie będziesz chciała co tak to wygląda w Afryce, tam kobiety nie mają wyboru, muszą co roku rodzić dzieci i być kochankami swoich mężów, tam też jeden mężczyzna często ma dwie, a nawet trzy żony, a swoje córki sprzedaje za wielbłądy czy kozy.

Po szóste (i ostatnie), nadal mówimy o warunkach afrykańskich, których zarówno kultura, jak i seksualność jest zupełnie inna niż nasza.

Moja konkluzja, po waszych postach: zdaje się, że to forum, miało polegać na tym, że każdy może przedstawić swój pogląd (albo opinię). Widzę, że pomimo, że się tak wyrażę, pierwszej oazowiczki tego forum, nadal istnieje "jedyna, słuszna" wersja poglądów. Pamiętajcie, że nie tylko ja mogę mieć takie, a nie inne zdanie, proszę więc je uszanować.

Jeśli w waszym rajskim ogrodzie mają być zepsute jabłka, to z chęcią przyjmuję tą rolę.
  Koty z ochoty
Witam

Dręczy mnie trochę następująca sprawa. Mieszkam na Ochocie w
pobliżu Hali Kopińskiej w dość starym (lata 50) bloku. Dookoła
takie same bloki i takie same podwórka. A na podwórkach pełno
kotów. Tylko mój blok "obsługuje" ich około 6-7 w porywach do 15
kiedy się replikują. Ogólnie są wszędzie. W nocy wrzaski, płacze,
bójki w dzień mocno koci zapach w okolicach klatki schodowej nie
wspominając o piwnicy, do której nie da się wejść nie mdlejąc.
Zaczyna mnie to wkurzać.

Sam bardzo lubię koty, posiadam dwa na utrzymaniu. Rasa: miejskie
piwniczne standart. Dobrze się dogadujemy. Tym niemniej uważam, że
koty podwórkowe to problem z którym może należało by coś zrobić.
Nie wiem tylko co.

Kocie nocne wrzaski bywają niepokojące ale do zniesienia.

Okna od piwnic są w większości powybijane albo wydyktowane. Jak
wstawiłem sobie dyktę w to okienko raz, podczas remontu, bo chciałem
przechować w piwnicy część rzeczy z domu nie nasiąkających
zapachem na drugi dzień dykta była wkopana do środka aby koty miały
domek. Podobno jak mi wspominała sąsiadka od czasu do czasu w piwnicy
pomieszkują też legiony pcheł.

Wszędzie porozstawiane są kocie paśniki z niewiadomo czym ale
wygląda to strasznie nieciekawie.

Koty włażą pod samochód, do wewnątrz samochodu, na samochód (z
brudnymi łapami). Pół biedy ale czasem sikają gdzieś w okolicach
samochodu i potem ktoś wsiada i mówi, że jedzie kotem. Nie wiem jak
to jest możliwe ale tak się zdarza.

I sprawa najważniejsza. Koty się kocą i rodzą. A potem na potęge
umierają. Kilka razy obserwowałem sobie z balkonu całe kocie rodziny
bawiące się pod blokiem w krzakach i chaszczach. Zatrzęsienie
małych kotków. Potem nie ma ich już tak dużo jak być powinno.
W okolicach lutego poszedłem z ciężkim sercem wykastrować śp
Chivasa (również rasa miejska) bo dwa koty w domu mi wystarczały. W
około tydzień od zabiegu zachorował. Przestał jeść i pić.
Jezdzilismy z nim po roznych klinikach weterynaryjnych przez kilka dni
ale ja już po 3 wizycie wiedziałem, że raczej nie ma dla niego
światełka w tunelu. Po 6 dniach umarł. Wszyscy weterynarze którzy
się nim zajmowali, oprócz weterynarzy z Białobrzeskiej do których
nie mam już zaufania, wspominali o jednym: tak to niestety się dzieje
z kotami branymi z podwórek i piwnic. Są chore w większości.
Gdzieś tam w sobie mają zakamuflowane choroby które pod wpływem
stresu osłabienia odporności itd. mogą nagle dać o sobie znać.
Wszyscy wspominali też o tym, jak dużo czasem widać małych kotków
za oknem a pózniej jak ich nie widać wcale i, że, żal im takich
ludzi jak my którzy biorą sobie koty z piwnic a pózniej patrzą jak
one umierają w ich domach.

Dlatego tak wkurwiają mnie te kocie panie które wydłubują mi dykte
z okna od piwnicy, znoszą do brudnych misek jakieś brudne pasze.
Dbają o kotki. I nic chyba nie można z tym zrobić.

Zdaje się, że gmina czy miasto te koty sterylizuje. Ale one sie chyba
uodporniły, może nie wkładaja podrzucanych prezerwatyw. Tematu
kotów nie można podjąć na zebraniu wspólnoty bo podnosi się od
razu lament. A nawet gdyby się udało, to przecież zaraz WOT czy
Super Express zrobi akcję pt. Rzez kocich niewiniątek na Ochocie i
każdemu się odechce. Chyba na Ochocie jest kotów najwięcej, tak mi
się wydaje i pewnie też na Starym Mokotowie może.

Czy może ktoś z Was wie jak można byłoby zająć się tą sprawą ?
Ten mój Chivas miał wirus: koci HIB czy jakoś tak - nie ma
zagrożenia dla ludzi niby itd. Ale wirusy o ile mnie biologiczna
wiedza z liceum nie myli mogą mutować (tak jak ten od ptasiej grypy).
 I to tyle. Proszę o opinię jeżeli dotrwaliście do końca.

Roman Mroziński

  Ptasia grypa, czyli znowu Torun !!!
Jak zachowywa Ś się w sytuacji zagrożenia ptasi ą gryp ą radziła prof. Elżbieta Samorek-Salamonowicz - kierownik Pracowni Diagnostyki Chorób Wirusowych Drobiu w Pa ąstwowym Instytucie Weterynaryjnym (PIWet) w Puławach.

Specjalistka tłumaczy:

REKLAMA Czytaj dalej

1. Można je ś Ś mięso drobiowe, ale tylko takie, które zostało poddane obróbce termicznej: gotowane, smażone, pieczone, wędzone. Temperatura przekraczaj ąca 70 stopni Celsjusza zniszczy wirusa ptasiej grypy H5 - zapewnia profesor.

2. Je śli dotykali śmy surowego mięsa drobiowego gołymi rękami, musimy po tym umy Ś ręce mydłem lub innym detergentem - na przykład kiedy ko ączymy w kuchni przygotowywanie surowego mięsa do pieczenia czy gotowania. Można ewentualnie przygotowywa Ś mięso w rękawiczkach.

3. Jajka należy dla bezpiecze ąstwa gotowa Ś przez co najmniej 3,5 minuty. Gotowanie jajka przez 3,5 minuty zabija zarazki - wyja śniła prof. Samorek-Salamonowicz.

Nie należy natomiast je ś Ś potraw zawieraj ących jaja surowe (także z powodu zagrożenia pałeczkami salmonelli), takich jak kogel-mogel czy niektóre kremy; niebezpieczne będzie także dodawanie surowych jaj do tatara. Jaja niedogotowane lub niedosmażone, np. słabo wysmażone jajko sadzone, także nie s ą w tej sytuacji bezpieczne.

4. Należy w miarę możliwo ści unika Ś bezpo średniego kontaktu z ptakami: nie dotyka Ś ich, nie karmi Ś z ręki (dotyczy to także ptaków wolno żyj ących). Je śli np. na wsi w kurniku wyst ąpi podejrzenie, że drób jest chory, nie wolno go dotyka Ś. Nie należy zabija Ś takich ptaków, patroszy Ś ani skuba Ś - tłumaczy prof. Samorek-Salamonowicz.

5. Ptakom, które s ą trzymane w mieszkaniu w klatkach i odizolowane od innych ptaków, jak kanarki czy papużki, nie grozi zakażenie wirusem ptasiej grypy.

6. Je śli ptasie odchody spadn ą na nasze ubranie lub skórę, należy po prostu w miarę szybko, bez wpadania w panikę, zmy Ś je wod ą i mydłem; podobnie należy post ąpi Ś, je śli odchody zanieczyszcz ą np. karoserię samochodu. Detergenty, jak mydło, szampon czy proszek do prania działaj ą źle na wirusa H5, powoduj ą, że wirus ginie - wyja śniła specjalistka.

7. Psy można wypuszcza Ś na dwór, bo nie stwierdzono, by były szczególnie wrażliwe na wirusa ptasiej grypy.

8. Kotów lepiej nie wypuszcza Ś teraz na dwór. Jak tłumaczy naukowiec, ssaki kotowate s ą bowiem wrażliwe na wirusa ptasiej grypy, co potwierdzono m.in. w badaniach naukowych przeprowadzonych w Tajlandii. Koty chętnie poluj ą na ptaki. W Azji były przypadki, że koty i tygrysy zdychały po zjedzeniu mięsa chorych na ptasi ą grypę ptaków - zaznaczyła specjalistka.

9. Karmy dla zwierz ąt zawieraj ące drób s ą bezpieczne, ponieważ drób ten został poddany obróbce termicznej i działaniu konserwantów.
(sm)
  Badania pokazują, że oswojone szczury domowe są przyczyną ospy krowiej u ludzi
Na początku 2009 r. cztery młode kobiety zostały przyjęte do szpitala w miejscowości Compiègne na północy Francji z powodu gorączki i sinawych zmian chorobowych na skórze. Pacjentki, u których ostatecznie zdiagnozowano ospę krowią, wyzdrowiały po odbyciu leczenia. Zdaniem naukowców, których prace finansowane są ze środków unijnych, wszystkie cztery kobiety zostały zakażone po zadrapaniu przez szczura domowego. Naukowcy ostrzegają, że wraz ze wzrostem popularności egzotycznych zwierząt domowych, podobnych przypadków może być coraz więcej. Wezwali również do powołania organu diagnostycznego, który niezwłocznie zajmie się identyfikowaniem nowych patogenów.

Unia Europejska finansuje badania prowadzone w ramach dwóch projektów: RIVIGENE (Katalog genomiczny, markery kryminalistyczne oraz ocena potencjalnych celów terapii i szczepień w zakresie wirusów związanych z przestępstwami biologicznymi i terroryzmem), sfinansowanego z budżetu "Badania wspierające strategie" Szóstego Programu Ramowego (6PR) oraz EVA (Europejskie archiwum wirusów), sfinansowanego z tematu "Możliwości" Siódmego Programu Ramowego (7PR).

Wirus ospy krowiej występuje w całej Europie zachodniej, głównie u dzikich gryzoni takich jak szczury. Zakażenia ludzi są rzadkie, a kilka zarejestrowanych przypadków było spowodowanych bezpośrednim kontaktem z dzikimi gryzoniami lub przez zwierzę domowe zakażone w czasie polowania na gryzonie.

Objawy to gorączka i sinawe zmiany chorobowe na skórze. Choroba nie ma zwykle poważnego przebiegu u ludzi, a zmiany chorobowe ustępują samoistnie po sześciu tygodniach.

W trakcie ostatnich badań lekarze sądzili początkowo, że pacjentki cierpią na riketsjozę, która jest wywoływana przez riketsje. Analizy laboratoryjne wykazały jednak niebawem, że kobiety zostały zakażone tym samym szczepem wirusa ospy krowiej. Wszystkie cztery pacjentki wyzdrowiały po przejściu odpowiedniego leczenia.

Na podstawie wywiadów z nimi ustalono, że żadna z nie ma kota domowego ani nie miała kontaktu z dzikimi gryzoniami - najczęstszymi czynnikami wywołującymi ospę krowią u człowieka. Każda z nich jednak albo kupiła szczura domowego z pewnego sklepu zoologicznego w grudniu 2008 r. lub w styczniu 2009 r. albo, w jednym przypadku, odwiedziła znajomego mającego szczury domowe (z których jeden został kupiony w tym samym sklepie w tym samym okresie). Co więcej wszystkie cztery pacjentki zostały podrapane przez te zwierzęta domowe, które zachorowały i zdechły niedługo po zakupie.

Naukowcy prześledzili następnie drogę zakażonych szczurów, aż dotarli do hodowcy w Czechach. W tym czasie poinformowano o kolejnych przypadkach ospy krowiej we Francji, sugerując, że epidemia choroby może być większa niż pierwotnie sądzono.

Według naukowców, odkrycia każą kłaść nacisk na "potrzebę zachowania wyjątkowej ostrożności w przypadku adoptowania zwierząt o egzotycznym pochodzeniu".

Jak podsumowują: "Nasze badania uzasadniają potrzebę stworzenia krajowej organizacji diagnostycznej i zapewnienia odpowiedniej wiedzy specjalistycznej, które umożliwią szybkie diagnozowanie i identyfikowanie patogenów człowieka mogących wywołać niewyobrażalne epidemie w naszych społecznościach".

Źródło: CORDIS

Więcej informacji: Centre National de la Recherche Scientifique (CNRS): http://www.cnrs.fr Artykuł opublikowany w Emerging Infectious Diseases można pobrać z: http://www.cdc.gov/EID/content/15/5/781.htm

Źródło danych: Centre National de la Recherche Scientifique (CNRS); Emerging Infectious Diseases
Referencje dokumentu: Ninove, L. et al. (2009) Cowpox virus transmission from pet rats to humans, France. Emerging Infectious Diseases (w druku). DOI: 10.3201/eid1505.090235.

  Provita Probiotyk
Provita Probiotyk jest profilaktycznym preparatem odżywczym przeznaczonym dla małych zwierząt: psów, kotów i królików. Stabilizuje mikroflorę bakteryjną, poprawia przemianę materii, zwiększa łaknienie i zabezpiecza przed wieloma chorobami przewodu pokarmowego.
Preparat ten jest polecany w przypadkach zaburzeń apetytu i przemiany materii, w tym spowodowanych stresem, zmianą pożywienia czy przebytymi chorobami. Jest też polecany w profilaktyce przeciwbiegunkowej. Można go również stosować jako środek wspomagający leczenie biegunek różnego tła (wirusowych, bakteryjnych, spowodowanych terapią antybiotykową). Ma też sprawdzone działanie profilaktyczne u młodych zwierząt.
Provita Probiotyk zawiera żywe szczepy bakterii saprofitycznych: Lactobacillus acidophilus i Streptococcus faecium oraz substancje odżywcze pozwalające im na przeżycie i namnażanie się. Podawane w dużych ilościach niepatogenne bakterie saprofityczne mają antagonistyczne działanie w stosunku do bakterii patogennych. Na zasadzie bariery kolonizacji zabezpieczają przed zakażeniem Salmonellą sp., E. Coli i C. difficile.
Zawarta w Provita Probiotyk Lactobacillus produkuje substancje bakteriobójcze: nizynę, reuterynę, acidolinę i bulgaricynę. Wydziela także siarkowodór, który jest toksyczny dla wielu bakterii.
Nie dopuszczając do namnażania się szkodliwych bakterii chronimy zwierzęta przed wystąpieniem biegunek, które wpływają na pogorszenie ich kondycji i wyglądu. Podczas biegunek nie są wchłaniane dostateczne ilości substancji odżywczych i witamin, co wpływa między innymi na zmatowienie sierści, osłabienie cebulek włosowych i w rezultacie może prowadzić do wyjadania włosów.

Duże znaczenie w profilaktyce biegunek ma także glinokrzemian, który działa ostaniająco na błonę śluzową przewodu pokarmowego i wykazuje właściwości absorpcyjne względem wielu oksyn nie dopuszczając do objawów chorobowych.
Zawarte w Provita Probiotyk witaminy A i E łagodzą stres, który bywa spowodowany zmianą karmy, przeprowadzką, zmianą właściciela, utratą partnera czy też młodych. Efektem tego może być brak apetytu, ogólne osłabienie i zaburzenia w funkcjonowaniu przewodu pokarmowego.
Działanie antystresowe ma również ekstrakt z drożdży, który zwiększa odporność immunologiczną i działa antyrakowo.
Profilaktyka biegunek jest szczególnie ważna, gdyż z pozoru mała przypadłość może prowadzić do trudnych do wyleczenia powikłań, a zapobieganie jest zawsze wygodniejsze i tańsze niż późniejsze leczenie.
Wskazane jest zastosowanie Probiotyku w okresie rekonwalescencji po przebytych chorobach, szczególnie po antybiotykoterapii, która powoduje zaburzenia naturalnej równowagi mikroflory bakteryjnej przewodu pokarmowego.
Probiotyki to preparaty przynoszące pozytywne efekty:
- wytworzenie korzystnej mikroflory przewodu pokarmowego
- zwiększenie przyrostów masy szczególnie u młodych zwierząt
- lepsze wykorzystanie substancji odżywczych podawanych w karmie
- pobudzenie układu immunologicznego
- zapobieganie występowaniu wielu chorób przewodu pokarmowego

[Źródło: http://animalia.pl/produkt.php?id=4813 ]

15 dawek (15 ml) kosztuje około 35-40 zł. Dostępne w aptece bez recepty;]
Ktoś używał? Bo moje dziewuchy dostały dzisiaj u weta.
 



wirusowe zapalenie mózgu i opon mózgowych
wirus wirusowe zapalenie watroby
wirusowe zapalenie serca miesniowego
wirusowego zapalenia opon mózgowych
wirusowego zapalenia wątroby typu B
wirusowych infekcji drog oddechowych
wirusowym zapaleniem opon mozgowych
wirusowym zapaleniu wątroby typu
wirusowym zapaleniu wątroby typu A
Wirusowe zapalenia płuc
wirusowe zapalenie gardła
wirusowe zapalenie jamy
Wirusowe zapalenie opon
wirusowe zapalenie oskrzeli
wirusowe zapalenie plluc
  • rekawiczki hurt
  • program;do;wyliczania;procentu;liczby
  • ryan philippe fan
  • hp;g60;sterowniki;do;xp
  • obuwie cat
  • podczenie wtyczki do przyczepy zdjcie
  • rozkulbaczy
  • darmowy poradnik do anno 1701
  • lekarz anestezjolog w poznaniu-ahmed